Rozmowa

Zasiadam z Bogiem mym do stołu
Z pietyzmem jemy swoje mózgi
Specjał smakuje nam pospołu
I nie potrzeba mi przypraw,
Ni sosów
Ni żadnych innych osób

Posiłku ciszę ktoś z nas przewie
Rozmowa tworzy się pomału
Nie wchodzi nikt nikomu w słowo
Zadaje pytań wiele to zgani
To i owo czasem tworzy coś ab ovo

Pyta choć wie co we mnie siedzi
Zna życie moje aż ad finem
Nie szuka chyba we mnie odpowiedzi
Choć czego szuka nie wiem,
Nie potrafię, nawet nie chcę wiedzieć

Czy życie dobrym jest dla Ciebie
Tak Ojcze odpowiadam z swadą
Czy jest w nim cierń o którym nie wiem
Tak ale mówić nie wypada

Przecież ja Bogiem jestem synu
W mej łasce losy twego świata
Ja wiem lecz moje troski zginą
Nim zasnę będzie na to rada

Pomocy nie chcesz, nie chcesz rady
Czy wierzysz synu w moją siłę
Tak Ojcze nie nie jest to zdrada
I wierzę, chociaż zawiniłem.

Nie zawsze byłem z Tobą myślą
Bywało chciałem Cię obrazić
Pragnąłem odejść gdzieś w nieznane
Lecz to nie mogło nam się zdarzyć

Teraz ma wiara jest ogromna
Czuję Cię duszą i rozumiem
Lecz prosić „pomóż” nie potrafię
Mam Twego syna w sobie dumę

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wiersze niepierwsze. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz