Najtrudniej poznać samego siebie

boskość w standardzie

Boskość jest w standardzie

w bez kategorii

Boskość jest w standardzie.

Długo, naprawdę długo zastanawiam się nad pewnym boskim konstruktem myślowym, który zwyczajowo nikomu nie przychodzi do głowy. Zbyt często droga do własnego serca, do mocy twórczej jest przez nas nie zrozumiana. Ogranicza nas głównie system i wiara w ten system. Tymi ograniczeniami są głównie religia i kultura, które nieustannie przekonują nas, że jesteśmy pyłem marnym, że nic nie warci, że nad nami zawsze jawi się większa boska siła. A jeżeli nie boska to hierarchiczno-społeczna.

boskość w standardzieOtóż, wcale to, co do tej pory myślimy, nie zawiodło nas tam gdzie chcemy. Dalej stoimy u wrót miłości, szczęścia i pokoju, tak wymarzonego przez wielu. Dlaczego zatem, skoro większość pragnie pokoju, miłości i szczęścia, nie osiąga tego, a wręcz przeciwnie? Otóż moim zdaniem przyczyna tkwi w nas samych. “Wrodzona” skromność, granicząca z poczuciem niskiej wartości, uległość i poddaństwo. Te programy naszego ego zafałszowują nieustannie nasz ogląd świata i tłumią boską inicjatywę, miłość i oddanie.

Boskość jest w standardzie – założenie:

Stwierdzenie “Jestem Bogiem” nie jest w obliczu ostatnich zmian świadomościowych żadnym wywyższeniem, ani też nadmierną pewnością siebie kontrolowaną przez ego. To zwykła konsekwencja rozwoju i dostrzeżenie pewnych niezaprzeczalnych prawd. Jedną z tych prawd jest to, że nie da się rozwiązać problemu z poziomu tegoż problemu. Problem można rozwiązać, wznosząc się mentalnie ponad, patrząc niejako z góry, na całość. Druga z prawd jest taka, że świat nieustannie czeka na naszą reakcję, trzecia zaś taka, że człowiek jest naczyniem miłości.

W tym aspekcie, założenie “Jestem Bogiem” oznacza ni mniej ni więcej, że jestem wolny w każdym momencie życia. To założenie przyjmujemy na wiarę, jeśli potrzeba. Stwórca, Bóg, świadomość, Eter, Orgon dał mi boską moc stwórczą, z której korzystam i tworzę w imię miłości, pokoju i szczęścia. Wówczas mogę porzucić własne ludzkie, małe ego. Wówczas także wiem, że jestem bosko prowadzony i mogę swobodnie rozwinąć prawdziwą miłość, oddanie, współczucie, etc. – dla innych istot, bo rozpoznaję w sobie Boga … siebie. Staję się miłością.

Boskość jest w standardzie – podsumowanie:

Dopełnieniem tego obrazu jest porzucenie małego “ja”, na rzecz akceptacji i zgody ze wszystkim. Wówczas to dopiero możemy wybaczyć wszystko, bo okazuje się, że nie ma co wybaczać na zewnątrz nas, bo nic tam nie ma. Bowiem wszystko na zewnątrz nas/mnie jest moją własną kreacją, za którą biorę pełną odpowiedzialność i którą przyjmuję z miłością. To dopiero wówczas mogę szanować każdą odosobnioną istotę jako doskonałego boskiego stwórcę, Boga jak ja, bez osądzania jego kreacji. Patrzę na świat jako “Bóg sprawiedliwy” – oddany i potężny jednocześnie. Bez strachu.

PS. Tym prostym sposobem, każdy może pokonać swój strach i nauczyć się miłości. No bo jak – Bóg nie umi?

ostatnie z bez kategorii

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Amanita muscaria – ważne informacje praktyczne. Książka “Święty Grzybóg” Waldemara Borowskiego to
Odwrotny paradygmat

Odwrotny paradygmat

O co tutaj chodzi z tym paradygmatem, o którym tak głośno? Paradygmat
Boskość jest w standardzie 1

Jak być szczęśliwym

Mało kto rozumie czym jest miłość, szczęście, dobrostan. Czasami rozumiemy czym jest
Boskość jest w standardzie 2

Stan czuwania

Bywa, że czujemy się żywi, pełni i szczęśliwi. Wówczas otaczający nas świat
Translate »
idź do góry