felietony ześwirowanego bufona

Czy hejterzy wiedzą, że sobie szkodzą

w kwantowo/oświecenie/prawdziwie

Hejter to określenie osoby, która zamieszcza złośliwe lub agresywne komentarze w Internecie i w sposób napastliwy i bezpardonowy krytykuje daną rzecz lub osobę, a nierzadko jest to kalumnia. Hejterzy różnią się od trolli, którzy starają się zwrócić na siebie uwagę poprzez prowokacyjne komentarze, chociaż de facto nic to energetycznie nie zmienia. Każdemu przydarzyło się lub nadal przydarza wysmolić taką opinię.

Czy hejterzy wiedzą, że sobie szkodzą?

Czy hejterzy wiedzą, że sobie szkodząKalumnia to w istocie krzywdzące oskarżenie i jako taka jest siedliskiem negatywnej energii, bo wszak wszystko jest energią. Wysyłając w świat taką złą energię, musimy mieć na uwadze, że kiedyś ona do nas wróci. A wróci w najmniej oczekiwanej chwili i trąci o to co najbardziej kochamy. Niestety tak bywa, a w zasadzie jest, a ludzie zupełnie tego związku przyczynowo-skutkowego nie kojarzą. Sam po sobie widzę co robią negatywne słowa, mówienie i myślenie. Nigdy, przenigdy podczas pracy nie zdarzyło mi się, aby przekleństwo pomogło, tym bardziej inwektywa. Natomiast zauważam jak szkodzi. A to coś spadnie, a to się zepsuje, a to rozleci, a to zniszczy, a to sprawi kłopot.

Obserwowałem pewną osobę, już jakiś czas, wiecznie wyniosła, napastliwa, nieraz przykra i obraźliwa. Obmawiała wszystkich i wszystko, całe lata, w splendorze i własnym dobrobycie sądziła, że to jej pozwala na taką postawę. Lata mijały, zmiany zachodziły, zaszły i u niej. Teraz chodzi z wykrzywioną twarzą i jej paraliżem. Współczuję, bo nikomu nie życzę choroby, nawet wrogom, jeśli takowi są, ale wiem dokładnie, że sama sobie na taki los zapracowała. I my także, każdy z nas, sam sobie na swój los, zdrowie czy chorobę pracuje. I nie wiążę tego z żadnymi przesądami, z karmą, czy wiarą. Wiążę to z fizyką i energią, a także bilansem, który zawsze musi wyjść na zero.

Pracując nad sobą, nad swoją świadomością, zauważam, że wszystko co robimy, mówimy, jak się zachowujemy, jak myślimy, buduje nasz świat, nasz własny. I tym samym mamy tak przemożny wpływ na to co się wydarza w naszym otoczeniu. Jeśli jesteśmy wewnętrznie zgodni, zharmonizowani, żyjemy w miłości i wierze w siebie to nic złego nam się nie przydarza. Jeśli natomiast szarżujemy z zachowaniami, licząc na taryfę ulgową, to powiem tak – w fizyce, a zwłaszcza tej kwantowej, takich taryf nie ma. Bilans zawsze musi się wyzerować, bo co by się stało, gdyby gdzieś ta wredna energia się gromadziła, co by mogło to spowodować?

Wsłuchajmy się w opowieści i przypowieści, zaufajmy intuicji, która zawsze odradza agresję, gdyż każdy z nas wewnątrz jest dobry, ale gdy raz wejdziesz na ścieżkę niegodziwości, trudno się z niej wydostać. Nie dlatego, że inni Cię obwiniają lub są wobec Ciebie jaki Ty dla nich byłeś. Dlatego, że sam nie umiesz sobie ze swoją złością, agresją, zawiścią poradzić. Twoja świadomość /intuicja/ nie rozgrzesza Cię z Twoich złych działań. One się nawarstwiają i kumulują, a później wybuchają nieszczęściem, chorobą, niepowodzeniem, złem. Prosto w serce. Nikt, żaden Bóg cię nie ukara, to Ty sam siebie karzesz za to co złego robisz. Lub nagradzasz za dobro. Proste? Proste.

PS. Pero, pero, bilans musi wyjść na zero.

_____
#Hejter

ostatnie z kwantowo

2:22

Wczorajszy seans wbił mnie w osłupienie i spowodował spore zawirowania umysłu. Przyznam,

Jak zmienić swój świat

Najczęstsze pytania są związane bezpośrednio z nami samymi: „jak coś w sobie zmienić?”,

Wielka tajemnica

Trzeba zacząć od tego, że żadna tajemnica nie jest ani wielka, ani
Wmawiaj sobie

Wmawiaj sobie

Coraz bliższa jest mi teoria, a już teraz to nawet praktyka, że
idź do góry