Czy zły, czy dobry, na pewno krnąbrny

w polsko/prawdziwie/topowo

Autora “Złego” Leopolda Tyrmanda, kocham i szanuję, gdyż dla mnie fana książkowej sensacji, był i zawsze będzie tym, który zaszczepił we mnie pasję czytania. Pierwsza moja sensacyjna powieść o powojennej Warszawie /wydana w 1955 r./, pierwszy polski bestseller, był zaczątkiem trwającej do dzisiaj bibliofilskiej przygody. “Zły”, oprócz tego, że zawierał krytykę powojennych porządków, komunizmu, czytał się jednym tchem. O synu autora – Matthew Tyrmandzie usłyszałem całkiem niedawno, ale od samego początku zwiastował ojcowskiego szpona, z domieszką jakże miłej, swawolnej satyry.

Czy zły, czy dobry, na pewno krnąbrny.

Czy zły, czy dobry, na pewno krnąbrnyMatthew Tyrmand od jakiegoś czasu zagląda do Polski, tutaj wydał książki, tu prowadzi interesy, tu “angażuje się w politykę” i przede wszystkim jak głosi “kocha Polskę”, żywi również podobne uczucia jak ja, “kocha Złego”, bo to niezwykła historia i napisana w przejmujący sposób. Swoją pierwszą książkę zatytułował “Jestem Tyrmand, syn Leopolda”, gdyż jak zwykł mawiać jest produktem LT /Leopold Tyrmand/ i dostrzega go w sobie. Jedną z działalności Matthew jest także polityka, dość kontrowersyjna polityka. Chodzi mianowicie o gromadzenie danych na temat rządowych wydatków, przekrętów i ich publikowanie, czyli konkretnie o ujawnianie skali korupcji. Zwykł też mawiać “przykro mi skorumpowani plutokraci – idę po was”. Polityka w tym wydaniu to dla niego wolontariat, na rachunki zarabia konsultingiem i inwestycjami.

Matthew Tyrmand pisze też felietony np. “Polska kultura źródłem jej sukcesu”, chociaż cały czas w zanadrzu nosi bardzo mocne teksty. LT mawiał, że wiele można powiedzieć o człowieku na podstawie tego, jakich ma wrogów, dlatego też osobiście walczy o porządnych wrogów, a o to nie trudno jeśli mówi się co myśli. Wielkim powodzeniem ostatnimi czasy cieszą się jego selfie, a w zasadzie podpisy pod nimi, z dorocznego Balu Dziennikarzy, gdzie przyłapał ludzi z tzw. elit. Wybrał się na ów bal w jednym celu, ośmieszyć, wyszydzić, czyli po prostu strollować, nie tylko dziennikarzy. Udokumentował tą wizytę serią zdjęć, które trafiły na jego Twittera, powodując niemałe zamieszanie, gdyż nieświadomi niczego uczestnicy balu, a raczej naiwne “gwiazdy” lgnęły do niego jak ćmy do świeczki. Monikę Olejnik opisał jako “meduzę o sczerniałej duszy”, zdjęcie z Hanną Gronkiewicz-Waltz podpisał “selfie z bufetową”, Piotra Kraśkę – odesłał do czyszczenia toalet w Dublinie podpisem “Czas na prawdziwą pracę”, Romana Giertycha określił jako skorumpowanego i pozbawionego moralności, zaznaczając, że czeka w końcu na pozew od prawnika Platformy Obywatelskiej. Prawnikowi poświęcił jeszcze parę dodatkowych tweetów, a Grzegorza Schetynę podpisał “Lepszy niż Siemoniak”, a całość balu bufonów “zobaczymy za rok kto będzie” :).

PS. Za prawdę się ludzie gniewają.

_______________
#MatthewTyrmand