Najtrudniej poznać samego siebie

Fenomen dwupunktu

Fenomen dwupunktu

w oświecenie/kwantowo/prawdziwie

Pewien znajomy z pejsbooka napisał “poruszyłeś temat fenomen 2pktu – o co chodzi, może byś temu poświecił jakiś następny artykuł?” – no to poświęcam :). Z kolei inny znajomy pisał, że “w życiu nie czytał tak jasnych wytłumaczeń trudnych problemów”. Podbudowało mnie to ogromnie. Jak? Nie powiem, ale śpieszę z wytłumaczeniem zagadnienia …

fenomen dwupunktu.

Fenomen dwupunktuZdaje się, że użyłem parę razy określenia “kwantowa metoda dwupunktowa”, nigdy nie tłumacząc co zacz. Metoda dwupunktowa jest łatwa, lekka i przyjemna. Jak mawiają znawcy, jest najprostszą techniką do codziennego stosowania. “Wystarczy uświadomić sobie, że wszystko jest energią i informacją, poczuć przestrzeń serca i przy pomocy połączenia dwóch punktów, wytworzyć załamanie fali, dzięki której nastąpi zmiana i zaczniemy kreować swoje wymarzone życie”. Proste – kur…! Ile ja się nagłowiłem, co to znaczy i jak to robić. Za cholerę do mnie nie docierało. Przestrzeń serca, dwa punkty i na dodatek to załamanie fali. Jakie załamanie fali?

Ćwiczyłem jak jogin – oczy zamknięte, dłonie po bokach na kolanach, palce skupione – robię dwupunkt kur… Ćwiczyłem, czytałem! Pisali … weź trzy głębokie oddechy /proste/. Przy pierwszym poczuj swoje ciało, przy drugim serce, a przy trzecim świadomość /o kur…/. Wejdź w przestrzeń serca i poczuj, że wszystko, co ciebie otacza, jest energią i zawiera w sobie nieskończenie wiele informacji /przerąbane/.

Następnie pomyśl o temacie, z którym chcesz pracować i „poczuj go“ w lewej dłoni. To będzie twój pierwszy punkt – znośne. Skoncentruj się na prawej dłoni, poczuj ją – tutaj będzie twój drugi punkt – i wypowiedz intencję – kumam. Będąc w przestrzeni serca, odczuj obie dłonie jednocześnie, rozpraszając wzrok pomiędzy dwoma punktami (dłońmi) i zbliżając prawą dłoń do swojego ciała, poczuj jak załamuje się fala /o żesz kur…/ A na koniec najważniejsze – okaż wdzięczność, uciesz się, że dokonała się zmiana i odpuść. No i zaczynały się schody, co odpuścić, jak odpuścić, co zacz?

Raz, drugi, trzeci – nie czuję – nic się nie dzieje – nie wyszło! Tak w koło macieju. I dopiero moja sprytna żona rzuciła mimochodem hasełko – myślisz “co by było gdyby?” – ooooooooo – łoooooooo – kumam. Takie chcenie, marzenie, takie życzenie. Kumam. I poleciało jak strzała. Żadne tam jakieś poziomy, palce z punktami, bo kto jadąc samochodem ma czas na puszczanie kierownicy i układanie palców. A przecież chcę wolne miejsce parkingowe. Ale – jak pomyślisz, z nadzieją, z radością, z wiarą, z dowcipem i na wesoło – “co by było gdybym dojechał przed market i było by wolne miejsce parkingowe?” A na koniec, w głowie, świadomie pomyślał – zrób, wykonaj! I dalej skupiłbym się na tym, aby żadnego z pieszych nie przejechać i bezpiecznie dotrzeć do celu?

I co się okazuje zawsze? Że to miejsce parkingowe jest i to w najmniej spodziewanym rejonie, ale jest. Podobnie działa ze wszystkim. Najpierw rzeczywistość! Tego nie musisz sobie wyobrażać, bo jaka jest każdy widzi. Później intencja, co by było gdyby mi te drzwi od samochodu się rozmroziły /dobrze jest też napsikać w dziurkę WD/, albo gdyby przy tym mrozie samochód zapalił … i wykonaj, poszło, zrób … cokolwiek pomyśl, byle brzmiało jak komenda, rozkaz, ale miły z uczuciem, nie chamski – poleciało. Wydajesz komendę i nie myślisz o niej dalej – ma być wykonana – wówczas chwalisz, głaszczesz, dajesz smakołyk. Tutaj tak samo – mówisz OK, super. I dwupunktujesz dalej.

To znakomita technika pozytywnego myślenia życzeniowego, bo jak ją opanujesz, a zrobisz to bez problemu, to rajcuje cię szczęście na życzenie. Rajcują te wolne miejsca parkingowe, ten luz na ulicach, ten brak korków, rajcuje cię, że wszystko łatwo przychodzi – bo mu, światu mówisz jak chcesz, aby było. A on kocha cię bezgranicznie i służy ci jak sobie życzysz. Musisz tylko mu powiedzieć, bo skąd ma wiedzieć :D. Tak to ci jest z tym dwupunktem. Mówisz i masz. Z tą techniką wiąże się pewna anegdota. Wydając pieniądze, ciężko zarobione, mówisz w duchu “idźcie w świat, służcie i pomagajcie innym, dawajcie im radość i szczęście, a na koniec wróćcie tu z kolegami opowiedzieć jak było” – działa jak pieron.

PS. Chodzi mi o to, aby język giętki po­wie­dział wszys­tko, co po­myśli głowa: a cza­sem był jak piorun jas­ny, prędki, a cza­sem smut­ny ja­ko pieśń stepowa, a cza­sem ja­ko skar­ga nim­fy miętki, a cza­sem piękny jak aniołów mowa… Aby prze­leciał wszys­tka ducha skrzydłem. Stro­fa być win­na tak­tem, nie wędzidłem.

__________
#Dwupunkt

ostatnie z oświecenie

pewność siebie

Pewność siebie

Pewność siebie Kilka wskazówek, jak podnieść niską samoocenę Każdy człowiek ma poczucie
Matrix

Świat to Matrix

Człowiek aby żyć, nie musi władać ziemią, nie musi wcale jej posiąść,
Pożegnanie z facebookiem

Pożegnanie z facebookiem

Podobnież jak papierosy, pragnę rzucić FB i inne portake społecznościowe. Nie żebym
Translate »
idź do góry