Najtrudniej poznać samego siebie

Kocham swój kraj

w filozoficznie/polsko

Tyleż samo szkody co złe egoistyczne rządy robi polskie malkontenctwo. Nie rozumiem tego i nie podzielam, to co robię robię z pasja, oddaniem i zaangażowaniem, najlepiej jak potrafię, bo …

kocham swój kraj i wszystko co w nim, oprócz malkontentów

… bo źle na mnie działają.

skoq2Dla nich wszystko jest złe! Za małe zarobki, wyzysk, za wysokie ceny, złe rządy /tutaj bym się zgodził/, złodziejstwo, drogi zbyt dziurawe, mandaty za wysokie, w zimie za zimno, w lecie za gorąco i biomet niekorzystny, bogacze za bogaci, kolesie jeszcze bardziej, biedni zbyt biedni żeby przeżyć. Polska to zły kraj dla malkontentów. Ludzie, przecież to najnormalniejsze negatywne zaklinanie rzeczywistości! A kto narzeka najbardziej? Ci, którym się najmniej chce, a nie chce się sporej grupie osób. Malkontenctwo to filozofia i sposób życia. Gdyby się im chciało, to by nie narzekali, tylko pracowali wytrwale, żeby żyć godnie, tak jak pracują inni, co co wyjechali na zachód. U nas też jest praca, ale nie wypada. Od kilku lat szukam osoby, która od czasu do czasu przyszła by do mnie posiać trawę, uporządkować ogród, popalić gałęzie, wykopać kompostownik, w ogóle przyszła by pomóc, nie mam preferencji osobowych, może być to dowolna osoba i starsza lub młodsza, kobieta lub mężczyzna, byle uczciwa – oferuję zapłatę i miłe traktowanie. Myślicie, że znalazł się chętny/a, że rwą się ci bezrobotni, biedujący, głodujący ludzie, ależ skąd, mają to gdzieś. Skoro w amerykańskich filmach pokazują osoby, które dla paru dolarów koszą trawniki sąsiadom, to dlaczego u nas tego nie ma. Dlaczego płatna pomoc to od razu firma “fachowców” i wydumana cena.

Polacy w narzekaniu są pierwszoligowi, wręcz wyśmienici, w normalnej pracy już mniej, najmniej w zaradności i operatywności. Ponadto uwielbiają postać KTOSIA – bohatera większości opowieści. Bo … Ktoś powinien zrobić porządek, Ktoś wreszcie się tym zająć, Ktoś powinien to zmienić i Ktoś za tym stoi. Ktosia nie ma i nie będzie, Ktoś to fikcja i uosobienie niemocy własnej. Większość obcokrajowców i Polaków przyjeżdżających po kilku latach do Polski, jest zaskoczona, zachwycona, jak wszystko się zmienia, jak się rozbudowuje, jak piękną mamy przyrodę, jak wspaniały klimat, gdzie w zimie można jeździć na nartach i cieszyć się białym śniegiem, a latem korzystać z kąpieli słonecznych i wodnych, w pięknych lasach, parkach i nad rzeką lub jeziorem. Zaskoczeni są, że w porównaniu z innymi krajami europejskimi mamy niższe ceny, mamy smaczną i zdrową żywność, wyśmienite wyroby regionalne, nowoczesne i dobrze zagospodarowane miasta i urokliwe wsie. W samym moim małym mieście jest piękny zadbany rynek, zadbane drogi i chodniki, wyciągi narciarskie w tym jeden krzesełkowy, rzeka i zalew, basen kryty i odkryty, dwa pełnowymiarowe boiska sportowe, strzelnica sportowa i hala, skate park i korty, parki, trasy rowerowe i sklepów do wyboru do koloru.

Przypomnijmy sobie jak było lat temu 30, 20, 10, podobnie jak papier toaletowy, długo, szaro i do dupy. Gołe łąki, ugory, trawa i chaszcze badyli. Ale my /malkontenci/ chcemy od razu mieć wszystko, bo nam się należy. Skoro inne narody np. Niemcy, Austriacy, Holendrzy, Brytyjczycy, Francuzi, Amerykanie mają tak dobrze, to my też chcemy. Otóż “gówno się nam należy”, na wszystko trzeba zapracować, nawet na uczciwy i dbający o obywatela rząd, prospołeczne urzędy i spolegliwą policje, trzeba zapracować, demokratycznie, fizycznie i przede wszystkim logicznie i mentalnie. Jeżeli będziemy powtarzać, że wszystko jest złe, to takie będzie – jak wojna to wojna. My po prostu nie robimy wystarczająco dużo, nie staramy się, nie mówimy i przede wszystkim nie myślimy dobrze. A przecież ta energia nas otacza, to ona stwarza, to nią się karmimy my sami i wszyscy wokół nas. Mówi się, że śmiech jest zaraźliwy – to prawda, ale złość też jest zaraźliwa, malkontenctwo także, już o zawiści nie wspominam. Niepohamowana zazdrość, opryskliwość, agresja, ponure miny, brak poczucia humoru, nie prowadzą nas we właściwym kierunku, do radosnego, wesołego i szczęśliwego życia. Zastanówmy się wspólnie dlaczego dawniej /jak mawiają/ było lepiej, a teraz jest do kitu? Bo byliśmy młodzi? Nie! Po prostu z wszystkiego się śmialiśmy, chciało się nam być, z innymi, chciało się nam razem, cieszyliśmy się, chciało się żyć, śmiać, bawić. Czy dorosłość i wiek to gburowatość? Nie! Czy jeszcze potrafimy się cieszyć i śmiać? Mam nadzieję, że tak. Trzeba zawołać “Basta! Żyjmy normalnie, radośnie, szczęśliwie! Żyjmy pracowicie, otwarcie i mile”. Nie traćmy życia na narzekanie, zły humor, pogardę. Bawmy się, radujmy, nie zauważymy złych chwil.

Tego jednak trzeba nauczyć, nie KTOŚ musi to zainicjować, my musimy to zrozumieć i kultywować, my sami. Przecież śmiech jest zaraźliwy!

PS. Anglicy mówią: “thanks fine”, Niemcy: “sehr gut”, a Polacy w najlepszym razie “stara bieda”.

______
#Polak

ostatnie z filozoficznie

czym jest system

Czym jest system?

System to układ elementów mający określoną strukturę i stanowiący logicznie uporządkowaną całość.
Kronika Akaszy

Kronika Akaszy

„Kronika Akaszy to przestrzeń wspomnień, teraźniejszości i przyszłych projekcji” Zgodnie ze starożytną
hellinger

Jak Bert Hellinger

Bert Hellinger urodził się 16 grudnia 1925 roku w Leimen, Baden, Niemcy.
Translate »
idź do góry