Lepiej późni niż wcale

w patriotycznie/polsko/prawdziwie

W przededniu lustracji i dekomunizacji, kilka dni po pomyśle ponownego wprowadzenia kary śmierci za największe przewiny i po definitywnym zakończeniu układu okrągłostołowego, chciałbym przypomnieć państwu postać generała Augusta Fieldorfa pseudonim “Nil”. Legendarny dowódca AK, uczestnik dwóch wojen światowych, do 1944 roku więzień sowieckich łagrów, a później już w Polsce rodzimej bezpieki, najbardziej tępiony przez sowiecką władzę przywódca podziemia, po osadzeniu, torturach i sfingowanym procesie zostaje oskarżony i zabity z zimną krwią. Chęć wymazania tej postaci przez komunistyczną propagandę była przeogromna i w dużym stopniu to się im udało, bo pamięć o Fieldorfie jest znikoma. Czas najwyższy na przypomnienie, bo …

lepiej późni niż wcale!

Lepiej późni niż wcaleFilm Ryszarda Bugajskiego pt. “Generał Nil” z 2009 roku, opowiada właśnie tę historię. Obraz przedstawiony został w postaci porządnej historycznej relacji, dostarcza widzowi zarówno wiedzy o postaci generała Nila, jak i o czasach, w których żył, zwłaszcza tych powojennych. Z okresu wojny mamy scenę ataku na generała SS Franza Kutscherę przedstawioną bardzo dynamicznie, wręcz spektakularnie. Sceny z życia, przysłaniają istotę postaci, ale uczłowieczają postać generała, który był trwogą Niemców. Trudno omawiać film dokumentalizujący jak sensacyjną opowieść, trudno też poszukiwać w nim wieloformatowych postaci i akcji, chociaż ta jest. Istotą jest tutaj los generała w komunistycznej Polsce, męczeństwo, brutalność władzy, bezwzględność i nieustanne naginanie rzeczywistości, a w ślad za tym podążające kolejne trupy elit polskich. Realizm obrazu w tym przypadku to dobra lekcja historii współczesnej, bo oprawcy jeszcze żyją, mają się dobrze i nigdy dotąd nie ponieśli kary.

Film obfituje w brutalne sceny, nie owija w bawełnę i nie koloryzuje. Władza ludowa pokazana jest we właściwym świetle, jako oprawcy, mordercy i rzezimieszki, a nie jako przyzwoici ludzie, jak mówią podręczniki. Zakłamanie, zastraszanie, prześladowania, prowokacje, inwigilacja, tortury, fikcyjne procesy, zabójstwa i na koniec wszechobecna propaganda, dobrze ukazują czasy Emila Fieldorfa, którego ówczesna władza chciała spektakularnie ukarać i wymazać z kart historii, tak aby o Fieldorfie zapomniano. Istotą nie jest tu bohaterska postawa generała Nila i jego heroiczna walka z okupantem, to akurat na kartach historii jest i można przeczytać. Istotą jest rola oprawców i ówczesnych rządzących, którzy jak się okazuje rządzą aż do teraz i nigdy nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności.

Zatem “Przed generałem Nilem, baczność!” – krzyczą współwięźniowie czekający również na karę śmierci. Później już tylko proste ujęcie kamery i zimna, brutalna rzeczywistość egzekucji przez powieszenie. Tak właśnie to się odbywało, albo strzałem w potylicę, bez procesu, bez podstaw, ot tak, ze strachu, albo po sfingowanych procesach z całą masą torturą wyrwanych zeznań, morzem krwi i cierpienia, byle pozbyć się człowieka honoru i ikony, bo ikonom ludzie składają hołd. Nie dajmy odebrać sobie narodowej historii, nie dajmy pogrześć kulturze, bo jako naród jesteśmy tym ludziom to winni. Bez nich by nas nie było zapewne.

PS. A tym wszystkim, którzy krzyczą, aby zapomnieć, lepiej popatrzmy na ręce i zerknijmy w życiorys, może tam tkwią w nim niechlubne karty historii i strach przed nimi każe krzyczeć.

_________
#GeneralNil