felietony ześwirowanego bufona

Myśl fizycznie totalno-biologicznie

w oświecenie/prawdziwie/zdrowotnie

Totalna biologia pojawiła się w moim życiu dzięki Annie Mikulskiej, kto zna, ten wie. Jest to koncepcja opracowaną przez Claude’a Sabbah’a. Punktem wyjścia koncepcji jest Nowa Germańska Medycyna, która opisuje biologiczne powiązania między psyche, mózgiem i ciałem. Nasz mózg jest tutaj zawiadowcą wszystkich funkcji biologicznych w naszym organizmie, a choroba jest jednym z programów, które mózg tworzy w sytuacjach silnego stresu lub głębokiego konfliktu. Rozwiązaniem jest dotarcie do konfliktu i uleczenie ciała, zatem zmień myślenie i …

myśl fizycznie totalno-biologicznie!

myśl fizycznie totalno-biologicznieGdy inni pożytkują czas na zabawę, ja i moja żona /Karolek/, czytamy, rozmawiamy, poszukujemy rozwiązań, bo dla nas ten rodzaj medycyny i myślenia o zdrowiu jest absolutnie doskonały i co ciekawe, niezwykle spektakularny. Spektakularnością Totalnej Biologi, Nowej Germańskiej Medycyny i Rosyjskiej Medycyny Informacyjnej, bo różnią się one niuansami, czyli wcale, jest natychmiastowe wyleczenie naszego organizmu po znalezieniu konfliktu. Tak, cuda jednak się zdarzają i to cuda z najwyższej półki.

Otóż od paru dni, na wskutek pewnej śmierdzącej sprawy, mój organizm powiedział basta i wprowadził do menu dziennego solidne zatrucie pokarmowe, powiązane z dysfunkcją jelit. Cóż, kupę bólu, dużo odczuć i totalne zmęczenie. Niefajnie. Analizując w przerwie między skurczami zaistniałą sytuację, szybko doszedłem do wniosku /zajęło to 3 dni/, co w istocie jest przyczyną i jak ręką odjął, przeszło. Oczywiście powidoki są nadal, bo organizm musi się oczyścić, wzmocnić i dojść do siebie, ale bólu nie ma, samych dolegliwości nie ma, jest za to uśmiech na twarzy.

Leżąc wczoraj, a w zasadzie już dzisiaj w łóżku, nagle pojawiła się myśl, a może by tak przeanalizować wszystko... No i się zaczęło! Nie będę opowiadał o wszystkich osiągnięciach do tej pory, łącznie z wyleczeniem całkowitym ciężkiej depresji, opowiem tylko o wczorajszej nocy. Wyobrażeniowo posuwałem się od dołu, od stóp mojego ciała w górę. Najpierw stwierdziłem, że mam większą odczuwalność bólu, bo czuję dokładnie każdy element ciała, w dowolnej chwili. W dniu codziennym nie stanowi to problemu, lecz w stanie chorobowym tak. Teraz kminię dlaczego.

Wybór padł na mą rodzicielkę, która w całej swojej samotnej miłości do syna po prostu go ukrzywdziła i ojca, który do wzorowych nie należał. Tak, moi drodzy, wszystkie nasze dolegliwości są kształtowane poprzez konflikt, a konflikty zaczynają się od pierwszych dni narodzin, a czasami nawet wcześniej. Warto analizować ten okres i przyglądnąć się mu wnikliwie, a im więcej o tym myślimy, tym bardziej sobie przypominamy.

Otóż, moje nadmierne odczuwanie bólu związane było, mam nadzieję, że już nie jest, z ogromną nadopiekuńczością rodzicielki. Na każdym kroku, w dziecięctwie, przypominała mi o bólu pytaniami, zachowaniem i natychmiast zapobiegała. Nadwrażliwość pozostała. Skupiłem się na konkretach. Dlaczego mój brzuch i jelita reagują tak mocno w przypadku konfliktu kęsa /czyli dla mózgu tak cennego pożywienia/? Otóż za tę kwestię odpowiedzialny jest ojciec, który będąc wówczas osobą nikczemną, skomponował konflikt.

Ojciec przychodził do domu pijany, agresywny i brutalny. Punktem zapalnym zawsze był obiad, który przynoszony dla całej rodziny, stanowił zdobycz, kęs. Ojciec wylewał ten obiad do toalety, a my pozostawaliśmy z pustymi brzuchami. I mamy “konflikt kęsa” i wywołany przez niego stan – ból brzucha, jelit, uścisk w gardle /bo płacz dziecka/, ale też ból serca i ręki, ale o tym może kiedyś indziej. Brak kęsa przekłada się na dolegliwość, a ta przy dłuższym trwaniu na chorobę. Znalezione – rozwiązane.

Następnie zastanowiłem się dlaczego tak naprawdę często kaszlę, zwłaszcza w łóżku, w nocy. Stwierdzony konflikt to wielkie pragnienie. Mamusia za każdym razem gdy w dziecięctwie kaszlnąłem, przychodziła do łóżka z herbatą i w zależności od jej oceny tableteczką. I mamy go, kaszlę bo chce mi się pić, a mamusia zawsze przynosiła herbatkę. I dalej dlaczego, gdy chorowałem na np. grypę, tak długo to trwało? Otóż powodowany nadopiekuńczością stan, był nader wygodny dawniej, a uciążliwy teraz. Konflikt pozostał. Wydłużenie czasu choroby, gdyż choroba musi wybrzmieć, trzeba ją wyleżeć, wycierpieć – a to wszystko bzdura.

I dalej dlaczego w stanie zmęczenia, zdenerwowania i wzburzenia, pojawiało się odczucie silnego spięcia mięśni szyi i karku? Za ten konflikt odpowiadam sam. Chcąc się wyrwać spod opieki nadopiekuńczej rodzicielki, zacząłem wyczynowo chodzić w góry. Każda wędrówka, nawet ta najcięższa np. w Tatrach, wiązała się z noszeniem 20 kilowego plecaka. I mamy go – ból karku pojawiał się na podstawie tego konfliktu. Mózg dalej wkładał plecak.

I następne. Dlaczego jestem osobą słabo widzącą? Raz, że rodzicielka, jak już się zorientowała, kim naprawdę jest mój ojciec i jaki ma charakter, pragnęła, abym pewnych rzeczy nie widział, a i ja w swoim synowskim posłuszeństwie pragnąłem nie dostrzegać. I masz krótkowzroczność, z całym bagażem doznań i odczuć. I na koniec wczorajszej sesji zadałem sobie pytanie dlaczego moje życie przebiegało w ciągłym stresie, nieustannym konflikcie mentalnym? Przez odpowiedzialność, wymuszoną przez rodzicielkę.

Moje poprzednie małżeństwo się rozpadało, trawił je alkoholizm byłej i wieczne awantury rozleniwionej, pyskatej połowicy. Wszyscy na tym cierpieli, dzieci, ona, ja. Ale gdy ja chciałem odejść, wybrać opcję spokoju dla dzieci, a przede wszystkim dla siebie, moja mama mówiła – wytrwaj, musisz być odpowiedzialny. Odpowiedzialność tworzyła stres, później nerwicę, a na końcu depresję. Bo musisz być odpowiedzialny. A prawda jest taka, że wcale nie muszę. Człowiek winien kierować się własnym rozumem i odruchami. Podświadomość zawsze podsuwa nam najlepsze rozwiązania, tylko trzeba i należy ich słuchać.

Podzieliłem się z Wami swoimi tajemnicami, ale też przedstawiłem ich analizę. Wszystkie nasze dolegliwości i choroby to konflikty z przeszłości, dziecięctwa. Aby wyzdrowieć, bezwzględnie trzeba określić konflikt, nazwać go, zwizualizować i tym właśnie zajmuje się Totalna Biologia. Podpowiada gdzie szukać, bo wówczas można pozbyć się dolegliwości, uzdrowić, a w wielu przypadkach pozwolić organizmowi na odnowę biologiczną.

Wiele współczesnych chorób zaszczepiają nam sami lekarze. Po wypadku do pacjenta pada ze strony lekarza hasło “pani nie będzie już chodzić”, był wypadek, spore uszkodzenia, nie ma szans na chodzenie. I co chory ma zrobić? Jak ma przejść prawidłową rekonwalescencję i chodzić? W ten sposób powstaje wiele chorób. A z czego żyje lekarz? Z chorób! Zdrowy do lekarza nie chodzi. Ponadto chorobę należy traktować jak informację od organizmu, a nie zagrożenie. Jeżeli choroba mówi żeś słaby to leż, nie biegaj, słuchaj organizmu.

PS. W zdrowym ciele zdrowy duch, zatem myśl fizycznie totalno-biologicznie.

________
#Zdrowie

ostatnie z oświecenie

Prawo przyciągania

Cała materia świata składa się z energii, która jest w stałym stanie

Na kłopoty Bednarski

Pewno wielu z was pamięta ten serial i słynne hasło “kłopoty to
medytacja

Czym jest medytacja

Medytacja to rodzaj koncentracji, proces, który pomaga nam przejść od rozumowego myślenia
idź do góry