Najtrudniej poznać samego siebie

myśli utracone

Myśli utracone

w prawdziwie/oświecenie/zdrowotnie

Dziwna sprawa z tymi myślami, ale jeśli się z nimi utożsamiasz, wówczas nie jesteś szczęśliwy i dosyć często cierpisz. Z prostej banalnej przyczyny, gdyż myśli po bacznej obserwacji mają u podstawy strach, niepokój i niepewność. Wszystkie te konstrukty myślowe, programy i schematy, składają się na tożsamość – ja, które nieustannie cierpi, albo też jest przepełnione strachem i wątpliwościami. Jak to odwrócić? Jak przestać cierpieć? Postawić należy sobie trzy pytania:

1/ Czy wiesz już kim naprawdę jesteś?
2/ Czy masz świadomość swego istnienia i celu?
3/ Czy panujesz już nad energią myśli?

Nie? To czytaj zaraz …

myśli utracone.

myśli utraconeJak myślisz – kim jesteś?

Tak naprawdę, twój umysł jest zaśmiecony emocjami z przeszłości, ograniczającymi przekonaniami dziedziczonymi po rodzicach, “zdobytą wiedzą” /dosyć często już archaiczną/, przekonaniami przyjętymi od społeczeństwa, normami kulturowymi, etc. Abstrahując od faktu, że każda kultura, nacja, grupa etniczna ma własne przekonania, a za tym idzie myśli, dość często zupełnie odmienne od siebie, żeby nie powiedzieć przeciwne lub sprzeczne.

Niestety w tym stanie umysłu nie można być szczęśliwym. Dlaczego? Przyczyna jest banalnie prosta. Oddajesz swoją energię i moc, a co za tym idzie szczęście i poczucie siebie – swoim myślom /ego/, pozwalając sobie stać się ofiarą tegoż ego i nieustających dialogów w głowie. To niestety niesie stres i na ogół negatywnie myślenie. Rozwiązaniem jest świadome myślenie sercem.

Tego zaś należy się nauczyć, chyba że ktoś już ma taką cechę jak odnoszenie się do siebie nawzajem z akceptacją, życzliwością i współczuciem. Na ogół jednak nie wiemy jak kochać, jak mówić o tym, jak się cieszyć i jak być szczęśliwym. Nie uczyli tego ani w domu, ani w szkole, ani nigdzie. Czujemy się usprawiedliwieni!

Otóż nie do końca, bo cierpimy, chorujemy, marniejemy. Na szczęście, wraz ze wzrostem rezonansu ziemi, rośnie generacja ludzi, którzy wiedzą już, że aby szczęście osiągnąć winni się kochać. Bezwarunkowo. Większość z nas /dinozaurów/ przyzwyczaiła się do negatywnych głosów w głowie i na nieszczęście utożsamia się z tymi głosami krytyki, osądu i nieodpowiedniości, siejąc to na około.

Ale słyszeliśmy i wiemy z dziada-pradziada, że miłość własna została oceniona i odrzucona jako negatywna i samolubna. Głównie dlatego, że nie rozumiemy, co to w ogóle znaczy i dlaczego właśnie ta miłość jest tak bardzo istotna do opanowania. Przez całe współczesne wieki człowiek się umartwiał, marnie myślał o sobie i swoim losie lub wcale. To niestety jest coś, co definitywnie odcina odczuwanie szczęścia i miłości. Bezwarunkowa miłość własna, to dążenie do bycia najlepszą wersją siebie. Czego sobie i wszystkim życzę. Zaopatrzeni w tę miłość, możemy ją siać i przejmować, możemy nią napełniać nasze ciała, jak paliwem. I w końcu możemy poprzez tą miłość zaznać szczęścia.

Oczywistym jest, że tam gdzie miłości nie ma – nie ma też szczęścia.

Brutalna prawda!

Osądami i oporem wobec miłości i miłosierdzia chronimy siebie tylko przed uczuciem bólu emocjonalnego. Żadnego innego. Natomiast brak współczucia i miłości, powoduje ból fizyczny. Co to oznacza? Podświadomie boimy się tego, czego nie kochamy w sobie. Boimy się odczuwać zranienie i ból, które sami stworzyliśmy lub na które przyzwoliliśmy. Tą destrukcję i niezdrowe relacje ze samym sobą potęgują nasze myśli, emocje i na końcu zachowanie. To zaś utrzymuje nas w stałej wojnie ze sobą. Jak tu kochać? Jak być szczęśliwym?

Zranieni, rozgniewani, bezsilni, niespokojni, winni, zawstydzeni, zestresowani, często chorzy – nie chcemy myśleć o zmianie. Ale dla samego siebie musimy. Nikt nas nie zmusza, ale skoro do tej pory nie byliśmy szczęśliwi, a życie nie spełnia naszych oczekiwań, to coś z tym trzeba w końcu zrobić. I to ty musisz zrobić.

Jeśli nie rozwiążemy relacji ze samym sobą, gdy nie opanujemy zrozumienia, akceptacji, uprzejmości i miłości, nie tylko, że nie poczujemy się dobrze, ale też nie będziemy w stanie cieszyć się życiem. Czyż to nie smutne, że sami siebie na to skazujemy? Pojąć i zrozumieć należy, że tylko poprzez zmianę siebie i swojego stosunku do…, możemy zmienić swój i tylko swój świat.

Gdy poprawimy relacje ze samym sobą, wówczas przełoży się to na nasz świat. Na to jak odnosimy się do innych i do wszystkiego, co nas otacza i żyje. Jeśli zaś dalej będziemy oceniali, odrzucali i krytykowali siebie, będziemy nadal tak samo traktować innych. Jeśli nasze wewnętrzne relacje ze sobą są destrukcyjne, to nasze życie jest destrukcyjne. Tyle w temacie.

PS. Gdy osiągniemy do siebie miłości i szacunek, wówczas będziemy zdolni tę miłością i szacunkiem obdarzyć innych. Gdy myśli zostaną utracone, osiągamy trwały wewnętrzny spokój, którego tak bardzo pragniemy.

Z dedykacją dla Bartusia

ostatnie z prawdziwie

Czym jest świadomość

Czym jest świadomość

Od początku swego istnienia czuję dwoistość osobowości. Nie jest to spowodowana w
Prawda zaufania

Prawda zaufania

Prawda zaufania – Hm. Poruszamy się cały czas w sferze empirycznej, doświadczamy,
programowanie wody

Programowanie wody

Programowanie wody to temat, którym zajmuję się odkąd poznałem eksperyment z wodą
poziomy świadomości

Poziomy świadomości

Poziomy świadomości. Gdy już podejmiemy się rozwoju świadomości osobistej, wówczas nasza wyższa
Translate »
idź do góry