Nasz sklep to nasza sprawa 1

Nasz sklep to nasza sprawa

w patriotycznie/polsko/prawdziwie/topowo

Polityka polityką, a jeść trzeba. I oto pojawia się człowiek, który bez kapitału chce stworzyć sieć 10 tys. małych osiedlowych sklepów. Powód: konkurencja z sieciami Biedronka, Lidl, Tesco, itp. Tyle się mówi o obcym kapitale, o drenażu polskiego rynku i upadku małych sklepów, a tutaj pod patriotycznym, biało-czerwonym szyldem, z dobrymi cenami, powstaje sieć małych osiedlowych sklepów, które zatrzymają wypływający polski kapitał.

Nasz sklep to nasza sprawa!

Nasz sklep to nasza sprawaZamysł by klienci osiedlowych sklepów zostawili w kasie niebagatelne 6 mld złotych, zaczyna się ziszczać. Krzysztof Tokarz, 52-letni inżynier, który od ponad 20 lat jest właścicielem firmy dystrybucyjnej, pod nosem hipermarketów, stał się największym konkurentem Biedronek, Lidlów i zagranicznych sieci. Obecnie pod szyldem “Nasz Sklep” zrzesza 4000 małych sklepów osiedlowych, zapowiada jednocześnie, że w ciągu najbliższych trzech lat będzie ich 10 tys. Pomysłodawca nazwał sklepy “nasze”, bo jako twórca największej sieci handlowej w Polsce, korzysta całkowicie z polskiego kapitału, tym samym odwołuje się do patriotyzmu zakupowego Polaków. Nie dosyć, że tworzy sklepy pod nosem klienta, nie dosyć że zatrudnia miejscowy personel, nie dość, że oferuje dobre ceny, konkurencyjne do hipermarketów, to na dodatek dochody pozostaną w Polsce i będą dawać pracę wszystkim, którzy przy tych punktach sklepowych znajdą zatrudnienie.

W pierwszej dziesiątce firm handlowych działających w Polsce, tylko trzy należą do polskiego kapitału. Pierwsza to sieć sklepów “Stokrotka” /240 sklepów/ – Artura Kawy i jego grupy “Emperia”, na wschodzie Polski. Druga to sieć delikatesów “Piotr i Paweł” głównie w Wielkopolsce i centrum, której właścicielem jest pani Woś wraz z synami /700 punktów/. Trzecia zaś to właśnie sieć “Nasz Sklep” Krzysztofa Tokarza, działająca w Rzeszowie i całej południowo-wschodniej Polsce. W Polsce handel jest rozdrobniony, zatem pan Tokarz ma do namówienia ok. 40 tys. sklepów indywidualnych handlowców, których może wciągnąć pod wspólny szyld, oferując dobre jakościowo produkty marek własnych, profesjonalny merchandising – doradztwo handlowe i gwarancje finansowe.

Inicjatywa godna pochwały i mam nadzieję, że koncepcja nie ulegnie zmianom, zwłaszcza właścicieli obcych w naszym grajdołku.

PS. Lepsze deko handlu niż kilo roboty. – Stary Żyd

_______
#Handel