Najtrudniej poznać samego siebie

cierpienie

O cierpieniu

w oświecenie/prawdziwie/zdrowotnie

Co jakiś czas, z racji tego, że żyję i czuję, przychodzą do mnie rozmyślania o cierpieniu. Otóż każdy człowiek, tu na Ziemi, cierpi – niejako z definicji, bo dualistycznie jest szczęście /zdrowie/ i cierpienie na drugim końcu. Przyczyną jest ego i konfabulacje na temat krzywdy. Zatem felieton będzie…

o cierpieniu.

cierpienie

Cierpienie opiera swój status quo na krzywdzie. A czymże ta krzywda jest. Otóż krzywda definicyjnie to – szkoda moralna, fizyczna lub materialna wyrządzona komuś niezasłużenie, a także gdy nieszczęście lub obraza dotykające kogoś niesłusznie. Hmm.

Co jest słuszne, a co nie? Z której strony patrząc jest ta słuszność? Przez jaki pryzmat oceniamy lub możemy ocenić? I na końcu, czy dajemy sobie szansę na zmianę pryzmatu, bo właśnie tym jest otwartość. Jeżeli nie – rozmowa się kończy.

Prowadząc wieloletnie obserwacje, siebie i innych, dochodzę do wniosku, że jednak kreujemy swoje życie, każdy z nas, tzw. przyciąganiem. I to my za to, co się w nim wydarza, odpowiadamy. A czymże to przyciąganie jest? Ano naszym ukształtowanym ego – myślami, słowami, wyobrażeniami, schematami zachowań i programami. Ale taż – uwaga – karmą /sprawami rodowymi/.

Swojego czasu doszedłem do wniosku, że moje życie układa się tak, jak moje myśli, słowa i działania w danej chwili. Obserwuję to i zauważam. Zauważam, że wgrany /np. przez najbliższych/ schemat, program pokazuje jedno i na ogół krytycznie, bo dołącza się ego.

Serce podpowiada zaś inaczej. Gdzieś tam w środku jest ta czystość i chęć kochania, jest to pragnienie szczęścia, spokoju i pokoju. Ale nie słuchamy. Nie chcemy słuchać głosu rozsądku. Dlaczego?

Okrywamy się bzdurnymi myślami, na dodatek schematycznymi i nie naszymi /zapożyczonymi/, jak płaszczem, który nas “chroni”. Spod niego wyzierają tylko oczy, odbicie naszej duszy, ale też złość i upór ego. I cierpimy. Cierpimy bo chcielibyśmy inaczej, a jest jak jest.

Ale kto to zrobi, żeby było inaczej, tak jak chcemy? Kto ma naprawić, zmienić to wszystko dla nas i za nas? Czy ten co nas “ukrzywdził” i może nawet nie wie o tym? Czy ja – “skrzywdzony”, co chcę inaczej – pragnę? Hmm.

Na tym polega świadomość. Rozważamy w sobie swoje postępowanie, najlepiej słuchając serca, ale też rozumu. Nie jesteś wszak pępkiem świata, któremu się wszystko co najlepsze należy. Jesteś złożoną częścią całości, trybikiem, społeczeństwa, systemu.

Okruchem świadomości, bo żyjesz wśród ludzi, tu na Ziemi, ale czujesz szerzej, więcej. Możesz też świadomie i samodzielnie myśleć. Gdy się zastanawiasz nad sobą samym w środku. Wówczas pojawia się szansa na świadome rozszerzenie perspektywy.

Gdy przestajesz rozgrzeszać nieustannie swoje ego /siebie/ i traktować go preferencyjnie. Skończysz nieustanne wycofywanie w głąb podświadomości, co zrobiłeś, nie tak jakbyś w istocie chciał. Wyciągniesz to na wierzch i dostrzeżesz szerzej, nie egotycznie. Wówczas i tylko wówczas pojawi się szansa zmiany na lepsze i zacznie ustępować cierpienie /choroba/.

To przyznanie się przed sobą, ta wewnętrzna spowiedź i chęć pokuty, czyli naprawienia, jest dla Ciebie możliwością rozwoju, lekarstwem i utratą cierpienia.

Gdy trwasz nadal przy tzw. “swoim”, a co twoje nie jest, przy wstydzie, winie, w apatii, żalu, strachu, pożądaniu, złości, przy nienawiści i być może chęci zemsty – nie masz szans na zdrowie i szczęście. Nie ma takiej opcji.

PS. Serce nie sługa.

ostatnie z oświecenie

Co z tą świadomością

Co z tą świadomością?

Jako, że staram się wszystko przedstawiać przystępnie i racjonalnie, i tym razem
jak schudnąć i nie tylko

Jak schudnąć i nie tylko

O zarania dziejów, ale ostatnie lata zwłaszcza, człowiek się zastanawia jak zmienić
Translate »
idź do góry