Ochotnicy do śmierci

Ochotnicy do śmierci

w zdrowotnie/prawdziwie/świadomie

Ochotnicy do śmierci. Zadziwiające jest to niesamowicie, jak łatwo można znaleźć ochotnika do …, do czego w zasadzie? Do leczenia nie, bo umierają. Sprawdzenia leku też nie, bo leki zmieniają się jak w kalejdoskopie. Do uzdrowienia nie, bo uzdrowić się można modlitwą, medytacją, wiarą, a współczesną medycyną korporacyjną już nie. Zatem do czego są ci chętni, którzy sami zgłaszają się, najpierw do lekarza, później do szpitala, jeszcze później bywa, że do testowania nowszych “skuteczniejszych” medykamentów? A no – do trumny.

Ochotnicy do śmierci

Ochotnicy do śmierci – Rozważania:

Sam kiedyś byłem w tym systemowym kieracie i poszukiwałem dla siebie rozwiązań – jak każdy. Ale gdy zobaczyłem, że kasy ubywa za każdym razem jak lodu, a dolegliwość się odnawia w zasadzie co roku. Zacząłem się poważnie zastanawiać, gdzie pies jest pogrzebany i teraz już wiem. Rozwiązanie jest we mnie, nigdzie indziej. Po prostu jak każdy znany mi chory, z których już większość nie żyje, uwierzyłem w medycynę, tę zusowską. Ale współczesna medycyna to tylko tabelka Excela – zysk i dochód.

Nieustannie frapuje mnie jak można dobrowolnie położyć się do szpitala. Jak można dobrowolnie udawać, że się leczysz, choć wynik znasz. Otóż można! Można nawet dać się zabić, w imię wiary w system. A nie lepiej w Boga? Korporacje radzą sobie znakomicie, bo popyt jest, a jak nie ma to wymyślmy epidemię, czegoś, czego jeszcze nie było. Leciutko pogrozić paluszkiem, postraszyć, że straszne to, a chętni z objawami się zgłoszą. Dlaczego? Bo jeśli w coś wierzysz to istnieje, jeśli nie to nie. A ludzie wierzą, że są chorzy. Wierzą bardziej niż w Boga.

Wraz z żoną umiemy po nazwie choroby powiedzieć co się u właściciela choroby dzieje. Kto na kogo jest zły, komu z rodziny dopierdolił, kto się wścieka, a kto emocjonuje. Nic prostszego, bo mam książkę z totalnej biologii, a i internetem umiem się posługiwać. W pewnym wieku jest to trudne, bo się nie chce, ale lamentować się chce. Nie pomagam już też nikomu, nie doradzam, bo i nie ma co, jak wszystko jest w sieci, chmurze, na stronach. I więcej jest ludzkich obserwacji, niż solidnych medycznych badań. Wystarczy wpisać zapytanie i  wyszukać.

Ochotnicy do śmierci – Podsumowanie:

Współczesna medycyna grozi, straszy, zmusza – aż do końca, bo ważna jest sprzedaż, a nawet jak umrzesz to na tobie zarobią. A wiedzą pogrozić nie można, nic nie kosztuje, trzeba się tylko jej nauczyć. Szczerze powiedziawszy, to ludzie nie są chorzy tylko samotni, wykluczeni, odsunięci, przegrani i smutni. I nie ma kto ich pocieszyć, bo instytucja rodziny pada. I tak gnamy aż do poważnej choroby, tkwiąc nieustannie w niskich energiach. Wmawiamy sobie choroby i chorujemy, potrafiąc się upierać i wrzeszczeć jacy to chorzy jesteśmy.

PS. Nie daj się omamić obietnicą zdrowia. Patrz jak zachowuje się twoje ciało. Ono mówi do ciebie.