Chętnie czasami spędzam czas oglądając stare filmy. Mój Karol kupił mi przy okazji jednego z na szczęście nielicznych pobytów w szpitalu całą serię oficjalnie wydaną oooo… Poprawia mi to mój chwiejny nastrój i samopoczucie, zwłaszcza, gdy salę kinową stanowi nasza wypasiona sypialnia, a popcorn zastępują kokosowe ciastka i mleko. No wiec po oglądnięciu drugiego filmu z Indianą – oczywiście oglądam od tyłu czyli od końca te najlepsze kawałki modą z dzieciństwa, zostawiając na koniec, zapadłem w głęboki sen. I oto przyśniły mi się nasze późniejsze losy z Karolem. Ja posiwiały już z lekko przerzedzonym włosem. Karol natomiast jako dojrzała kobieta.
Bardzo lubię nosić skórzane spodnie i skórzana kurtkę – w ogóle skórę. Toteż w tym przyszłym czasie zamieniłem swoją garderobę z młodzieżowej na bardziej stosowną. Spodnie a la jeansy, buty typu trepy, marynarka obowiązkowo brązowa i kamizelka – wszystko ze skóry oczywiście i skórzany kapelusz, który już czeka na mnie zawieszony na haku. Wypisz wymaluj Indiana. Chodziliśmy tak z Karolem wszędzie, ja szczęśliwy, Karol zakochany. Ciągle niestety ktoś wyskakiwał z prośbą, abym ten swój ulubiony kapelusz zdjął. A to w muzeum, a to w teatrze i oczywiście w restauracjach. Wpadłem więc na senny pomysł i wytatuowałem sobie na czole oryginalny napis „Chuj ci w dupę”. Problem zdejmowania kapelusza ustał. Owszem zdarzały się sporadyczne prośby o jego ściągnięcie, ale zaraz po wykonanej chętnie czynności następowała prośba o jego założenie. Czego to mózg wariata w sennej malignie nie wymyśli
.
-
Najnowsze wpisy
Najnowsze komentarze
- bella_bitis o Stawonoga kapusta
- bitis o Galeria
Archiwa
Kategorie
Dziennik wariata