Pieprzyć innych

Pieprzyć innych

w prawdziwie/świadomie/zdrowotnie

Pieprzyć innych – ważne co sami o sobie myślimy. Dziś mam fajowe rozważania. Fajowe dla mnie, bo mam już dystans, do siebie i do tego co wokół tworzę. A tworzę wiele. Stworzyłem dom, z ruiny zbudowałem pałac, tworzę bajkowy ogród, który zieleni się coraz bardziej. Tworzę wspaniały związek, gdzie mimo różnic ogromnych, jesteśmy razem, kochamy się i żyć bez siebie nie potrafimy. Tworzę też siebie, na nowo, po 57 latach życia. Karolek /uwielbiam tak ją nazywać, ona zaś do mnie mówi wujku :D/ jest 17 lat młodsza, czyli ja kończyłem LO, maturę i Szkołę Muzyczną /dyplom/ i szedłem na studia, jak ona zasuwała w pieluchach.

Pieprzyć innychPieprzyć innych

Zatem wracając do meritum – pieprzyć innych. To ja jestem dla siebie najważniejszy w życiu, to ja się cały czas odkrywam i uczę się kochać, to ja, posługując się prawdą, jestem asertywny. To ja. I to jest ta istota, bo w życiu nie ma nic innego do odkrycia, a wiek, a raczej świadomość, pozwala dostrzec. Jedni mają jak ja szczęście, że dostrzegli to wcześniej, drudzy, że teraz, a ostatni odkryją przed śmiercią.

Tylko, że już będzie za późno. To uroki życia i największe wyzwanie ze wszystkich. Poznać siebie na tyle, aby się spełnić i aby wreszcie być szczęśliwym i kochać. I tak już przeraża mnie poprzednie życie /w sensie wcześniejsze/. Bo i traumy z dzieciństwa, traumy z niedopasowanego małżeństwa i traumy zawodu dzieci, które z lenistwa odeszły.

I cała masa ludzi, którzy marnują sobie życie. Ale skoro to widzę, to czy ja nie marnuję także? A marnowałem, świadomie, uciekając w chorobę, ból i cierpienie. Tak, w cierpienie. Bo ból i cierpienie dają niewysłowioną satysfakcję i wiem dlaczego. Bo daliśmy sobie wmówić, że życie to cierpienie i mamy żyć jak Chrystus. Nosić swoje cierpienie z honorem. Ha, ha, ha. Ale ta historia nam sprzedana jest zgoła nieprawdziwa, jak i nieprawdziwym jest kult Matki Boskiej, który został przeszczepiony ze słowiańskiego kultu Matki Ziemi /pradawny kult Bogini Matki/. Wszystko to ściema, byle patrzeć gdzie indziej, byle się nie kochać. No to jak chcesz być szczęśliwy/a? Powiedz jak?

Pieprzyć innych – Podsumowanie:

Dajemy się wodzić za nos wszelkimi tzw. obowiązkami. A najgłupszy z nich wszystkich to obowiązek posiadania dzieci. Dzieci już dawno przestały gwarantować naszą starość. A nie ma tak naprawdę innej przyczyny ich posiadania. O ile człowiek byłby szczęśliwszy, o ile bardziej wolny, o ile swobodniejszy. A tu masz. Narodziny, przedszkole, szkoła, jak Bóg da to studia, praca, rodzina, dzieci, starość śmierć. A gdzie kurwa ja? Gdzie moja miłość własna, gdzie rozwój? Dlatego nauczyciele duchowi i duchowni są na ogół samotni. Aby nie obarczać się bzdurami. Aby móc cały ten czas poświęcić na odkrywanie siebie. Aby spokornieć i zrozumieć. Aby w końcu wprowadzić w sobie spokój. Spokój ducha.

I jeszcze jeden chwyt etatyzmu, czyli pracy. Opieka lekarska. A kto ci wmówił, że jej potrzebujesz? Odkąd jestem szczęśliwy, jakoś nic mi się nie dzieje. A jeśli nawet, to rozchodzę. Tak, tyle wystarczy. Rozchodzić, rozćwiczyć, rozciagnąć, chcieć, pragnąć, dążyć. Bo człowiek podąża. A jak nie podąża, to umiera.

PS. Dajemy się całe życie nabierać, przytomniejemy umierając. – August Witti

____________
#PieprzycInnych