Przebudzenie na śmierć

Przebudzenie na śmierć

w filozoficznie/prawdziwie/świadomie

Przebudzenie na śmierć – Nasza zachodnia kultura wyzwala strach przed śmiercią, tak jakby samo życie nie dostarczało nam podobnych doświadczeń. A przecież można być świadomym zawsze. Także kiedy umieramy, w ostatnich chwilach fizycznej formy. Wszak to tylko forma. Zaś przebudzenie na śmierć polega na wykorzystaniu procesów umierania do życia. I to każdej formy procesu umierania jakiej doświadczamy w ciągu życia. Po co? Aby stać się przebudzonym i świadomym. By być obecnym i uważnym w swoim życiu. By w końcu otworzyć się na siebie i swoje życie.

Przebudzenie na śmierć

Przebudzenie na śmierć – Obserwacja:

Świadomość jest uważana za doświadczanie świadomości, ale nie za myślenie, zwłaszcza po swojemu. Nie ma ona nic wspólnego z myślami. Uważne myślenie nie jest tożsame uważnej świadomości i nie ma nic z nią wspólnego. Wiąże się to z uświadomieniem sobie, że “ja”, ta nasza tożsamość, jest stworzona przez nasze myśl. Dosadniej – istnieje się tylko w myśli, a poza myślą nie. Możemy to zauważyć wówczas, gdy doświadczamy uważności, łączymy się ze świadomością i jesteśmy wówczas poza myślami. A bywa, że i poza sobą i swoim ciałem.

Konkluzja jest wówczas oczywista, jesteśmy czymś więcej niż tylko swoimi myślami. Umysł nie może wznieść się ponad myśl, ponieważ jest umysłem i myśli. Dlatego też nie umiemy zrozumieć, co wykracza poza możliwości intelektualne ludzkiego umysłu. Ale możemy to uważnie zaobserwować. Nasz umysł rozdziela się i identyfikuje, a tobie się wydaje w myślach, że jesteś czymś lub kimś, co twój umysł myśli, że jesteś. Umysł nie może połączyć się z jednością, poprzez swoje wyalienowane utożsamienie. Dlatego tak istotny w życiu jest restart umysłu. A dzieje się to wówczas, gdy przekraczamy swoje zmyślone granice, gdy zaprzeczamy naszym osobistym schematom i gdy podważamy wszystko co nas dotyczy. Wówczas możemy więcej zauważyć.

Przebudzenie na śmierć – Rozważania:

Każdy jest myślą i myśli, ale jesteśmy także czymś więcej niż tylko myślą. W aspekcie nieśmiertelności duszy, reinkarnacji, karmy i istocie boga, które to elementy zna duchowość i ezoteryka od zawsze, a nauka od niedawna się do tego przyznaje, trudno już ignorować te fakty. Trudno też nie zauważyć, że nasze życie to nieustanne zwalczanie naszych wewnętrznych oporów. I im gruntowniej je zwalczamy, tym szybciej wchodzimy w stan świadomości, kierując wzrok na siebie. Nie masz żyjąc tu na ziemi poznać tej ziemi. Nie masz też nią zawładnąć. Masz poznać samego siebie. Ot i cała bajka. Komu się uda, ten zuch. Komu nie – to adieu.

Mówi się, że podczas duchowego przebudzenia każdy musi “umrzeć, zanim umrze”. I umierasz. To śmierć twojej tożsamości “ja”, ale nie ciebie. Ty trwasz i doświadczasz, przerabiasz lub niwelujesz swoje wewnętrzne opory, bez końca, aż do oświecenia. Czyli pełnej akceptacji. A myślący umysł ci tylko w tym przeszkadza, bo boi się śmierci. Budząc się duchowo uświadamiasz sobie, że nie jesteś tym, za kogo się uważałeś. Nie jesteś też tym, kim się wydaje. że jesteś. Uświadomienie sobie tego, to właśnie duchowe przebudzenie. Ale w istocie to śmierć “mnie”. A jak na ironię, to nasze “ja” chce się przebudzić jako oświecona tożsamość.

Przebudzenie na śmierć – Podsumowanie:

Gdy ćwiczymy uważność, doświadczamy świadomości, która obserwuje nasze tożsame “ja”.  Umysł chce pozostać przy koncepcji oddzielnego “ja” ze strachu. Boi się stracić to co ma, czyli odrębną myślową tożsamość. Strach przed śmiercią to iluzja stworzona przez nasze myśl, ale jest ona dla nas absolutnie prawdziwa. Widzimy śmierć, doświadczamy śmierci, często byliśmy jej świadkami i jesteśmy w 100% pewni /wierzymy/, że śmierć nadchodzi. To jak ona mogłaby nie nadejść skoro wszystko w swoim życiu kreujemy, świadomie lub nie.

PS. Mówisz i masz, myślisz i kwas. – August Witti