Najtrudniej poznać samego siebie

seks po polsku

Seks po polsku

w prawdziwie/polsko/zdrowotnie

Długo zastanawiałem się nad tym felietonem, czy taka wiwisekcja nie wstrząśnie przede wszystkim mną, ale co tam, one kozie dead.  Przeanalizujmy jak to na przestrzeni wieku rozwijał się …

seks po polsku.

seks po polskuSporo zajmuję się świadomością, mam czas, rozmyślam, ale i widzę. Co widzę np. w aspekcie seksu? Nasi dziadowie, w dużej mierze zahaczający historią swoich narodzin o XIX wiek, byli prości, żeby nie powiedzieć prostaccy – pod względem seksu. Mimo iż tamten seks był bliżej prokreacji, bo z nakazu wiary, był o wiele, wiele brutalniejszy. Prawdziwe historie zamknięte w szafie są porażające, nawet jak się słucha opowieści już ugrzecznionych. Dochodzi tu niejednokrotnie do przemocy, wynaturzeń i gwałtów. Tak, to prawda. Po wojnie, każdy był skatowany psychicznie, bo co się zobaczy, od zobaczyć nie można. Tzn. można, ale trzeba umieć. Poza tym trzeba było zająć stronę niejako dziejową – to łatwe nie było.

seks po polsku – dziadkowie

Sto lat temu, kobieta i mężczyzna, byli rzuceni na głęboką wodę pobierając się. Nie dosyć, że na całe życie, to i po śmierci i takie tam. On /ten dziadek/ mający wzorce ojca – na ogół despoty, bo to był wzorzec. Na dodatek dosyć często alkoholika /też wzorzec/, choć to wówczas nie miało znaczenia, bo wszyscy pili. Ona /ta babcia/ – miała wzorce matki podległej, często upodlonej, bez żadnych praw, bywało, że utyranej, wielokrotnie gwałconej i bitej /to wojna i ówczesne obyczaje/. Na wsiach kwitło kazirodztwo i zoofilia. Tak – do dzisiaj to się zdarza, nie tylko na wsi. Skołowanie komunistyczne, nie było bez znaczenia.

Nasi ojcowie, to nadal despoci, niejednokrotnie już inteligentni despoci i terroryści. Im bardziej się komuś powodziło, tym większym skur… był. Nikt się nie przejmował cierpieniem dzieci, dostały to znaczyło, że były niegrzeczne. Wszyscy lali dzieci i nikt raczej nie oponował. Nasze matki zaś, to nadal kobiety bezwolne i słabe, bez tożsamości, nieznające seksu, miłości, radości i szczęścia. Nie znam szczęśliwych małżeństw z tamtego okresu. Choć mogło tak wyglądać. Nikt nie pytał się siebie czy jest szczęśliwy, kocha i w ogóle zna pojecie miłość. Nikogo to nie interesowało.

seks po polsku – rodzice

Tyle traum, ile znam, ile ludzi mi powierzyło, abym mógł ich zrozumieć, to zgroza. Kazirodztwo, pedofilia, terror, katowanie, wyładowywanie złości, łamanie psychiczne i fizyczne. Tak – w rodzinie, tak w twojej, tak kur… w mojej też. Przepraszam. Nikt nikogo nie pytał o szczęście. Jakie kurwa szczęście? Nikt nie wiedział, że coś takiego jest. Wiedzieli, że może, jak ktoś zasłuży pójdzie do raju, ale kiedy i czy w ogóle – nie wiadomo było. To co kler i księża zrobili z miłością własną, miłością, seksem i z nakazem cierpienia za grzechy, to zgroza. To myślenie może pokutować jeszcze wieki, albo wszyscy staniemy się świadomi siebie.

seks po polsku – obecnie

I teraz nasze dzieci, z naszych rodzin, również pokrzywdzone przez nas samych, ale nie skatowane i zgwałcone – albo już świadome cierpienia. Większość młodych ludzi swoje traumy wyssało z palca, chcąc upodobnić się do nas, rodziców. No bo my mamy. A jakich wzorców chcieliście od ludzi pooranych? Jak ma przetrwać małżeństwo, gdzie ludzie nadal nie wiedzą czym jest seks, miłość i szczęście. Myślą, że szczęście to leżenie na ciekawej plaży, z dobrym piwem w reku, dobra fura i dom, a sekst to … ach szkoda gadać.

Była książka dla chłopców Wisłockiej i działał już Zbigniew Lew-Starowicz. I chwała im za to, ale to mało. I nie byliśmy już aż tak pruderyjni, i koleżanki już też pomagały w uświadomieniu. Dziękuję. Były też już pornosy, ale większość kobiet z tego okresu, które znam i pamiętam, to analfabetki seksualne, absolutnie nie patrzące w stronę tych świństw, z traumą despotycznego ojca, komunistę, czy SB, czasami też gwałcone przez tychże. Współczuję! Bardzo! Ale nic poza.

seks po polsku – podsumowanie

Wow. No kur… wow. I ja się tego dowiaduję teraz, po latach i już po ptokach? Na etapie mentalnej starości, nie zaznawszy pełni miłości? No rzesz kurwa! Co do chuja? Niejednokrotnie nie wiemy, że mamy w ogóle się kochać. Dlaczego? Banał! Nigdy, poza prokreacją nie doszło do pełni zbliżenia. Zatem tam nadal jest ta zgromadzona latami energia, którą jedni przekłuli na sukces, a drugich rozpierdala od lat i cierpią. Wszyscy w koło cierpią. No nie chodzi o to, aby się kurwić na potęgę, ale szczęście i miłość można dać – spoko. Brać także można.

Tak – żony kochane, a z nimi dzieci. Jesteśmy z ery prokreacji, a nie szczęścia. Ale jak mamy nie być, jak nikt, albo niewielu – wie, co to zespolenie seksualne. Co to dopełnienie energetyczne i pełność istoty. Większość nas nadal myśli o pieprzeniu, rżnięciu, dupczeniu a nie dopełnieniu i miłości. Nie wiemy co to miłość. Ale wiemy już, że nie tędy droga.

Sam czasami nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Jednak nie przestanę wierzyć w miłość. Ale żeby cierpieć z tak banalnej przyczyny jak brak seksu? Fenomenalnie absurdalne. Ale, co to, tak naprawdę oznacza dla nas wszystkich? Co chcemy dostrzec? Otóż czytający ze zrozumieniem i czującym już sercem widzimy, że tylko miłością, bezwarunkową, ale i ze świadomym dążeniem do zespolenia seksualnego możemy przetrwać. Jak kto ma szansę i zmienia właśnie myślenie, bez względu na wiek, niech się zapozna szubko z tematem i w drogę ku zespoleniu. A nie wieczne użalanie się nad sobą. Do zbliżenia. Banzaj!

PS. Ciekawe komu oczy się otworzą? Niech napisze chociaż.

Dzięki za inspirację i zaskakująco miłą rozmowę K.

ostatnie z prawdziwie

Pożegnanie z facebookiem

Pożegnanie z facebookiem

Podobnież jak papierosy, pragnę rzucić FB i inne portake społecznościowe. Nie żebym
Czym jest świadomość

Czym jest świadomość?

To jedna z największych tajemnic, a za razem wiadoma, bowiem “świadomość jest
Iluzoryczne ja

Iluzoryczne ja

Świadomość jest jednością w wielości. Raz iluzoryczne ja doświadcza świata, a raz
nie kłam więcej sobie

Nie kłam więcej sobie

Zauważam, że… Okłamujemy siebie wciąż i wciąż, w żywe oczy kłamiemy sobie
Translate »
idź do góry