Skąd się bierze cierpienie?

Skąd się bierze cierpienie?

w różne

Skąd się bierze cierpienie? Potocznie mówi się, że ludzkie cierpienie nie dyskryminuje, ba, mówi się, że uszlachetnia. To zwykłe pieprzenie. Patrzymy na innych, których życie wydaje się nam lepsze niż nasze. Popadamy w tragiczne myśli, rozbudowując ich warianty i przewidywania. To nasz wybór, którego dokonujemy nieustannie porównując się z innymi, wyobrażając sobie ciągły brak, niemożność i niepewność, a to powoduje, że cierpimy. Te myśli, które dobrowolnie przyjmujemy i tworzymy, są bólem zadanym sobie samemu. Ale jest różnica między bólem a cierpieniem. Ból to przede wszystkim system alarmowy naszego ciała, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo. Ale pamiętać należy, że mamy ego /naszego przeciwnika/, a ono reaguje zawsze przesadnie i uogólnia sytuacje. Trzeba zdać sobie sprawę, że to nasze ego powoduje cierpienie, chcąc usilnie zmienić wydarzenia, które miały miejsce, a zmienić się ich nie da. Usilnie chce zmieniać ludzi, którzy byli w to zaangażowani. Zmieniać ich role, zachowania, przekłamywać i wyolbrzymiać. To tragiczne przywiązanie ego do tego, czym chciałbym być. I jaki świat chciałbym widzieć. Ale przeszłości zmienić się nie da, można tylko wyciągać z niej wnioski.

Skąd się bierze cierpienie?Skąd się bierze cierpienie? – Obserwacja:

Gdzie się nie obrócę, tam tragedie, bardzo mało jest ludzi spełnionych, radosnych i szczęśliwych. Większość ma problemy, niedostatki i braki. I wcale nie przez czasy, czy stan państwa. Mało jest ludzi świadomych siebie i wolnych, większość tkwi w takiej czy innej niewoli. A należy pamiętać, że wolnym jest się od… Nawet gdy tak mówimy, czy sądzimy, to na ogół to kłamstwo. Zaś Budda mówił, że korzeniem naszego cierpienia jest przywiązanie. Nasze wzorce myślowe i zachowania ograniczają nasze doświadczenia i postrzeganie świata. Zamiast się wynieść i uciec z przerażających miejsc, czy od toksycznych ludzi, trwamy. Zamiast pobiec ku szczęściu, trwamy. A przywiązanie do naszych pragnień i wyobrażeń jest zarzewiem cierpienia.

Nie ma nic złego w pragnieniu lepszego życia i realizacji swoich marzeń. Chodzi o nasze myślenie. O błędny osąd, że osiągnięcie czegoś uczyni nas szczęśliwymi. Ta wieczna pogoń za następną najlepszą rzeczą nie poprawia naszego życia. Ale powoduje, że jesteśmy przekonani i wierzymy, że przeszłość jest zapowiedzią przyszłości. To zaś jest kłamstwem ego. Takie myślenie w kółko tego samego nie przynosi nic dobrego. Stwarza tylko nasze cierpienie i udrękę. Gdy skupiamy się na przeszłości, pozwalamy, by nasz strach rósł i nas przygniatał. Gdy boimy się przyszłości, jesteśmy niespokojni, a nasz strach rośnie. Żyjąc zaś chwilą obecną, usuwamy strach, a cierpienie jest naturalnie łagodzone. Ego przejmuje kontrolę nad naszym umysłem, gdy pozwalamy myślom płynąć. To bezcelowe i bezsensowne snucie myśli powoduje nasz ból, ponieważ nie puszczamy starych przekonań, aby być wolni. Ten, kto się boi, że będzie cierpiał, już cierpi z powodu tego, czego się boi. Ale aby przezwyciężyć przywiązanie, musimy wiedzieć, co powoduje, że cierpimy. Znając przyczynę, możemy świadomie wybrać inny sposób działania. Oczywiście znane są przyczyny jakie tworzą nasze cierpienie i bardzo powszednie.

Opieramy się zmianom

Nie akceptując faktu, że zmiany są czymś stałym w naszym życiu, trzymamy się rzeczy, ludzi i starych idei. A wystarczy zrozumieć, że taka jest natura człowieka i człowieczeństwa, że wciąż się zmienia. Nasze życie zawsze podąża /idzie do przodu/, niezależnie od tego, czy się na to zgadzamy czy nie. Wszystko bowiem jest tymczasowe. My, chcąc nie chcąc, musimy iść naprzód za tymi zmianami, aby zapobiec własnemu cierpieniu.

Wierzymy w alienację i odseparowanie

Nasze ego tworzy nieustannie iluzję samotności. Aby pamiętać, kim jesteśmy, musimy pamiętać, że nasza świadoma dusza jest połączona ze wszystkim /Uniwersum/ i zawsze była. Dlatego więc jesteśmy nieustannie połączeni ze wszystkimi rzeczami na świecie i nigdy nie byliśmy odłączeni. Zaś upieranie się przy alienacji nas osłabia, włącza niepotrzebne wspominkowe rozmyślania i sprowadza na nas cierpienie.

Trzymamy się tytułów, etykiet i nazw

Etykiety co prawda pomagają nam określić kim jesteśmy i jakie jest nasze miejsce w świecie. Ale to ego stworzyło te etykiety, zatem jak wszystko co przynależy ego, tak i to jest dla nas szkodliwe. Jedynym rozwiązaniem jest uwolnienie tych opisanych i etykietowanych oczekiwań, ponieważ jesteś czymś więcej niż sugeruje tytuł lub słowo. Zrozumieć należy, że jeśli coś nazywamy, to nie oznacza, że to coś ma tylko jedną funkcję. Ponadto wyzwania związane z etykietą są szkodliwe dla samopoczucia  i mogą zagrażać ego. Z tego właśnie powodu cierpimy.

Nie akceptujemy tego, co jest

Kiedy opieramy się rzeczywistości, która jest tu i teraz, cierpimy z powodu swojej niechęci do jej zaakceptowania. Tworzymy w stosunku do chwili obecnej nieustanny opór. Ale wówczas, gdy uznamy obecną sytuację, możemy ją zmienić. Musimy wiedzieć gdzie jesteśmy, znać cały swój perymetr i nad nim panować. Wówczas rozpoczniemy podróż ze swoich snów i marzeń.

Nie słuchamy siebie

Każdy wie co jest dla niego najlepsze. Jeśli umie wsłuchać się w intuicję i ciało, wie doskonale co mu służy, co nie. Ale kiedy słuchamy innych, przestajemy zdawać sobie sprawę ze swojego potencjału. Jeśli nieustannie wykonujemy polecenia, dyrektywy i rozkazy innych to automatycznie żyjemy w kłamstwie. Dopasowując życie do siebie, co dla nas jest prawdziwe, możemy być zadowoleni, szczęśliwi i spełnieni. Możemy także przestać cierpieć.

Nigdy nie wybieramy miłości

Wszystko opiera się na miłości bądź strachu. Nasze ego zmierza wprost do życia opartego na strachu. Świadomość oparta na miłości podąża za sercem. Nie możemy wykorzystać swojego potencjału, żyjąc w strachu. Miłość zaś wprowadza autentyczność i możliwość niczym nieograniczonego życia, wolności.

Nie żyjemy tu i teraz

Kto z nas nie mówi – „muszę to jeszcze zrobić”, „mam moc /zaplanowanych/ obowiązków”, a życie przeszłością lub przyszłością oznacza, że ​​nie możemy cieszyć się życiem teraz. Tylko będąc obecnym w swoim życiu, w tej chwili, możesz dostrzec cud życia i wdzięczność za nie. Możesz docenić życie, które masz.

Obwiniamy innych

Zbyt często obwiniamy innych, sami nie biorąc odpowiedzialności za swoje życie. Oddajemy niejako władzę nad swoim życiem innym, a oni przejmują kontrolę. Wierząc, że ktoś jest odpowiedzialny za nasze życie, ograniczamy zdolność do poprawy swojej sytuacji. Ale gdy bierzemy odpowiedzialność za stan, w którym jesteśmy, dajemy sobie siłę do tworzenia życia, którego pragniemy.

Nie chcemy się rozwijać

Wszelkie działanie bywa dla nas przykrością. Nie lubimy opuszczać naszej strefy komfortu, ponieważ jest to dla nas niewygodne. Zaś nastawienie na rozwój daje swobodę pokonywania przeszkód, które stanowią bramę nowych perspektyw. Mądry jest ten, kto zna innych. Ten, kto zna siebie, jest oświecony.

Skąd się bierze cierpienie? – Podsumowanie:

Tak więc, żyjąc chwilą obecną, możemy zmniejszyć nasze cierpienie, którego doświadczamy. Musimy zrozumieć, że cierpienie jest tylko sposobem, w jaki świat nas przebudza, aby dostrzec, że jesteśmy czystą świadomością. Odmawiając sobie nieustannie autentyczności i nie uznając, że jesteśmy ze wszystkim połączeni, bycie całością staje się niemożliwe. Musimy zaakceptować siebie takimi, jakimi zostaliśmy stworzeni. To da nam siłę do zmiany naszego życia.

PS. Cierpienie wpuszcza w nas światło świadomości. – August Witti

____________
#SkadCierpienie