felietony ześwirowanego bufona

stan przepływu

Pan Stefan, czyli stan przepływu

w kwantowo/oświecenie/prawdziwie

Wspominałem już kiedyś o moim Panu Stefanie z Castoramy 🙂 Wiele osób takiego ma, jedni nazywają go aniołem stróżem, drudzy imieniem zmarłego krewnego, którego bardzo kochali, inni czystą świadomością, a jeszcze inni weną twórczą. Kiedy ostatnio robiłeś coś z pełną świadomością, uważnie, w skupieniu, tak aby każdą cząstką siebie być w temacie działań? Czas jak gdyby przestaje wówczas istnieć, wszystko odbywa się naraz, tworzysz niby w magicznym transie, w pełnym skupieniu, ale gdy staniesz przed tym co stworzyłeś, o krok dalej, jako obserwator, zachwycisz się tym co widzisz. To właśnie jest Pan Stefan, czyli …

stan przepływu.

stan przepływuProf. Mihaly Csíkszentmihályi, wybitny psycholog węgierski, a teraz i amerykański, określił ten “stan przepływu” jako “optymalny stan świadomości, w którym czujemy się najlepiej i wykonujemy wszystko, co w naszej mocy”. Ten stan to całkowite zaangażowanie w działanie, kreację, dla samej kreacji. Wówczas to nasze ego zanika, czas pomyka niezauważalnie, a każdy ruch i myśl tworzą następne i to w wyśmienitej koordynacji i genialnym zamyśle, sam wiesz wówczas co masz robić i robisz, aż do osiągnięcia celu. Cała nasza ludzka istota jest w to zaangażowana, a wszelkie umiejętności, wiedza i intuicja działają na najwyższych obrotach.

Ta wena, przepływ, ten kontakt nie trwają bezustannie. To kluczowe dla kreacji chwile. Jeśli wyzwania lub zamierzona kreacja są zbyt małe, skrzętnie wracamy do stanu przepływu, po to, aby te cele zwiększyć. Jeśli zaś kreacja jest zbyt wielka, przerasta nas, powracamy do stanu przepływu, pobierając nową wiedzę i nowe umiejętności. Ja mam jeszcze tak, że jak chcę, to włącza mi się w myślach lektor – Pan Stefan właśnie i tłumaczy, wyjaśnia, objaśnia i instruuje. To taka aktualizacja mentalna wiedzy, doświadczeń i umiejętności, w celu osiągnięcia celu twórczego. I nigdy nie dzieje się podczas dysharmonii, w gorszej chwili.

Otóż każdy z nas, podobnie jak do wszystkiego co związane z samorozwojem, ma dostęp i to zasadniczo niczym nieograniczony. Jasne, że jedne warunki i okoliczności są bardziej sprzyjające, a drugie mniej. Przywoływaniu “stanów przepływu” służą pasje, hobby, zainteresowania, zamiłowania, ale i profesja lub wykonywana praca, o ile ją po prostu kochamy, uwielbiamy, pasjonuje nas lub pociąga. Wówczas to pojawia się pełne zaangażowanie, uważność, no i oczywiście sam “stan przepływu”. Jak widzicie dzisiaj, to już nie teorie spiskowe i ssanie z palca, to fakty udowodnione naukowo. A wszystko zaczęło się od Freuda i Junga 🙂

Oczywiście jest to stan doskonały, optymalny, precyzyjny i umożliwiający największą kreatywność i miło by było go przywoływać na skinienie, wówczas gdy chcemy. Ale też musimy hołdować bezwarunkowej miłości, prawdzie i wprowadzeniu do tego, czyli medytacji. Bycie sam na sam ze swoimi myślami, zwalczanie własnych słabości, obserwacja potknięć i niepowodzeń, nauka, także świadomy wypoczynek i sam rozwój świadomości dobitnie wpływają na osiągnięcie tego “stanu przepływu”. A wówczas nasz świat jest nasz – czyli prościej “jesteś panem siebie i otaczającego świata.”

PS. I teraz “róbta co chceta”.

___________
#StanPrzeplywu

ostatnie z kwantowo

Prawo przyciągania

Cała materia świata składa się z energii, która jest w stałym stanie

Na kłopoty Bednarski

Pewno wielu z was pamięta ten serial i słynne hasło “kłopoty to
medytacja

Czym jest medytacja

Medytacja to rodzaj koncentracji, proces, który pomaga nam przejść od rozumowego myślenia
idź do góry