Świat postrzegamy literalnie

Świat postrzegamy literalnie

w prawdziwie/świadomie/zdrowotnie

Świat postrzegamy literalnie. Od bardzo długiego czasu rozmyślam co trzeba zrobić, aby być zdrowym. Mimo iż wiele rzeczy wiem i rozumiem, niepojęte dla mnie było, że jestem w ciągłym związku z otaczającym światem. To oznacza, że jestem tym światem, ale coś mnie blokuje. Coś nieustannie zakłóca mój ogląd. I już wiem co – ego, autopilot, podświadomość – to jednolite środowisko wytwarza nieustannie błędny obraz świata, bo wszystko sobie tłumaczy. Niestety to nie ten czas /XXI wiek/, nie ta epoka, aby dać kontrolować się ego. Ono autentycznie działa przeciw nam.

Świat postrzegamy literalnieŚwiat postrzegamy literalnie

Wspominam pierwsze rozmowy z Kają, gdy pytała “co ja mam robić?” Ja odpowiadałem – “myśl odwrotnie”, “działaj na opak”, “myśli jedno, a rób drugie”, wówczas zaczniesz być świadoma siebie. I nieustannie obserwuj, bo smród, który czujesz węchem czai się blisko i dotyczy ciebie, bo radość, wesołość, taniec i zabawa powodują twoje uzdrowienie, bo pogoda ducha wydobywa cię ze wszystkiego, a naburmuszony nos odwrotnie.

Ta teatralna maska naburmuszenia, za którą się skrywamy, to nic nieznacząca poza, którą zwyczajnie musimy porzucić, aby być zdrowym. Trzeba się otworzyć na wszystko, porzucić uprzedzenia, porzucić poglądy. Dlaczego? Bo życie poglądów nie ma, ono albo jest, albo nie. Porzucić zatem trzeba wszystko. I w istocie tak jest, tyle, że porzucając jedno łatwiej porzucić ci następne. Niestety najbardziej oporne cechy i przywiązania kosztują najwięcej, a płaci się cierpieniem. Zatem wyboru można dokonać świadomie, jak i wtedy, gdy sobie to uświadomimy.

Świat mamy postrzegać literalnie. Ja o tym chwilowo zapomniałem. Pachnie, świeci, jasno, wesoło, przyjemnie, miło, w zachwycie – mówi nam to, że z nami jest OK. Odwrotność – daje sygnały co musimy zmienić w sobie, albo wokół siebie. Daje także sygnały – co się wydarzy, tym samym jak się przed tym co nastąpi ustrzec. O ile oczywiście chcemy. Zawsze możemy wybrać cierpienie, ból i chorobę.

Ale zmiany muszą zajść nie w świecie, nie w domu, nie w rodzinie – a w sobie, uczciwie w sobie, szczerze sobie. Nie można być wdzięcznym tylko słownie, bo to nic nie oznacza. Bądź po prostu wdzięczny, zrewanżuj się tym samym lub tym co robisz. Dla siebie, dla własnego zdrowia i powodzenia. Rzecz w tym, że my bezwiednie sami budujemy swój los, aby z nim “walczyć”, aby przeżyć. Wszelkie gdybanie, tragizowanie, poddawanie się, wszelka odskocznia od świadomości daje ster ego, czyli autopilotowi. A on zawsze coś spier… Nie oszukujmy się – to nasz wróg.

Świat postrzegamy literalnie – Podsumowanie:

Świadomość daje nam inny sposób postrzegania świata. Nie pozostajemy bez odpowiedzi. Pytamy, ale, a przede wszystkim, odpowiadamy sobie. Na każdy temat, w miłej formie. Stąd ta świadomość wzrasta. Potykam się – wstaję – idę. Oczywiście gdy jest potrzeba, rozwiązuję problem. I tyle. Jak nie idę, to siebie nie szanuję i nie kocham. I wszystko co mi przyjdzie do głowy, albo usłyszę i uwierzę, może się przydarzyć. Bo jestem łatwowierny. Ot i cała opowieść.

Nie ma nikogo innego prócz mnie, bo to ja cierpię, mnie boli, ja odczuwam, ja się raduję i kocham. Ja jestem szczęśliwy. Myśleniem, że szczęście samo przyjdzie, robimy sobie płonne nadzieje. Zaprosić je trzeba. Sprzątając dom, porządkując życie, dbając o siebie, doceniając siebie i kochając, tak jak stoisz. Teraz. I to wystarczy. Rób tak codziennie, albo i częściej. To twoje życie. Baw się nim i postrzegaj świat dosłownie taki jaki jest, a nie przez pryzmat myśli, nie przez zapożyczone schematy, które opiniuj a w naszej głowie.

Kaja znów powie na mój felieton – spizgany, spizgany – co w tłumaczeniu oznacza frywolny. 😀

PS. Życie to jest zabawa i trzeba to zrozumieć. Ale zabawa nie jest wtedy, gdy raduje się rozum, ale gdy raduje się serce. – August Witti