Niewiele trzeba do szczęścia

Tak niewiele trzeba do szczęścia

w świadomie

Tak niewiele trzeba do szczęścia. Gdy zmarnujemy pierwsze dorosłe dwadzieścia/trzydzieści lat życia, goniąc za mirażami, w końcu zaczynamy uważać na to, co robimy w swoim codziennym życiu. Życie nieodpowiedzialne przynosi nam niechciane wyniki, niestety. Warto to dostrzec zanim obudzimy się z ręką w nocniku i zaczniemy żałować tego co zrobiliśmy do tej pory i roztrwonionego życia. Ta ciągła presja, aby się podobać, wyglądać dobrze w oczach innych, balować i nie myśleć o przyszłości, w końcu nas dopada i każe skupić się na tym, co najważniejsze. W sukurs przychodzi minimalizm, który pomaga zrozumieć, jak niewiele trzeba do szczęścia. Można wiele spraw uprościć i usprawnić bez spadku jakości życia.

Niewiele trzeba do szczęścia

Tak niewiele trzeba do szczęścia – Obserwacja:

W życiu jesteśmy nieustannie bombardowani masą informacji i rekomendacji mówiących nam, że nasze życie nie będzie wystarczająco dobre, jeśli nie zdobędziemy złotego cielca. Tym cielcem jest wystawne mieszkanie, nowy samochód, ciuchy, meble, ale i piękny partner, stabilizacja na pokaz i dzieci. Po co te dzieci, zupełnie nie rozumiem. Wszyscy gonimy za tym jak koty w rui i wierzymy, że bez tych rzeczy nie będziemy szczęśliwi. A prawda jest taka, że początkowe zafascynowanie, pożądanie i podekscytowanie po prostu mija jak wszystko. Zaczyna nam brakować szczęścia i spokoju, a zostaje góra rzeczy, które miały uczynić nasze życie lepszym, a tylko zagracają naszą przestrzeń.

Ale jest lepszy sposób na spędzenie czasu i ogólnie życia. Jest to minimalistyczny styl życia. To sposób na zmniejszenie ilości rzeczy i zwiększenie ich znaczenia. To styl, który pomoże odzyskać kontrolę nad życiem i wrzucić je na właściwe tory. Trzeba zrozumieć wreszcie, że więcej nie znaczy lepiej, że taniej i więcej, nie znaczy nic. Potęguje to tylko powstawanie badziewi, które następnie po roku, lub krócej wyrzucamy, nie ciesząc się nimi należycie i zaśmiecając przyrodę. Otaczamy się świecidełkami, a życie obok przelatuje. Kompulsywnie kupujemy nowe rzeczy, zupełnie nie dbając o to co już mamy, a co kupiliśmy by służyło. I służyło, a zapewne służyłoby dalej, gdyby nie nasze omamienie.

Tak niewiele trzeba do szczęścia – Podsumowanie:

Zdając sobie sprawę z tej prostej obserwacji, zaczynamy w końcu rozumieć, że wcale nie potrzebujemy wiele, aby być szczęśliwymi. Nie ilość, a jakość się liczy. Nie taniość, a solidność. Dlaczego? Aby móc dostrzec zalety tych rzeczy i docenić ich wartość. Dostrzegamy wówczas, że szczęście nie polega na posiadaniu rzeczy. Chodzi w nim o robienie rzeczy, które mają większy na nas wpływ. O to by móc smakować życie, a nie stale kupować nową, ale badziewną zabawkę, którą wyrzucamy, bo się nią nudzimy. Nie z powodu niefunkcjonalności. Opróżniając swe życie z rzeczy bez wartości, siłą rozpędu pozostają nam tylko te, które wartość mają.

PS. Żyjąc w pogoni za rzeczami, nie zauważasz co już masz. – August Witti

________
#Szczescie

Tags: