Najtrudniej poznać samego siebie

tu i teraz

Tu i teraz

w oświecenie/kwantowo/prawdziwie

Tylko tu i teraz, i na dodatek z miłością. Ameryki może nie odkryłem, ale zauważam, że wszelkie moje rozterki, niedyspozycje, złe samopoczucie, koślawy humor, dąsy, generalnie ekspozycja ego pojawiają się wówczas, gdy nie jestem obecny, czyli uważny, czyli świadomy w każdym momencie, czyli baczny, czyli …

tu i teraz.

tu i teraz

Może już wiecie o czym mówię, może nie. Ja osobiście chyba nie do końca, ale… Generalnie fikcyjna, bo modyfikowalna przeszłość i wyssana już całkiem z palca przyszłość, wciąż i na nowo gwałcą moje obecne, zajebiście fajne życie. Gwałcą, bo ich kurka nie ma, a niby są i rżną podświadomość. Gwałcą, bo wdzierają się bezpardonowo w psyche. No i siedzę i sobie tak myślę. Po co mi to? Na co mi ból i cierpienie? A nie lepiej tak bez? To pobędę sobie tu i teraz. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. No i działa!

Co to znaczy, być tu i teraz? To ni mniej ni więcej, ale być uważnym, czyli wiedzieć co i gdzie wokoło – teraz, w obecnej chwili. Być przytomnym, czyli komunikować się ze wszystkim i wszystkimi, jak potrzeba. Na miejscu, czyli jak trzeba – to pomóc, jak trzeba – to zatrzymać niechciane. W porządku, wobec siebie w środku, a tym samym wobec innych. Być osadzonym – w konkretnym miejscu, tuż pod nogami i odbierać życie, jakie ono jest, bez oporu. To jest bycie świadomym. Tyle i aż tyle.

Dlaczego poprzez miłość? Bo to wartość najwyższa, każdy tego pragnie, każdy chce, a jak nie miał to cierpi, zatem najcenniejsza, a tym samym wypełniająca po brzegi. Popadłem w poetykę. Jest albo miłość, albo brak miłości. Brak, to wszystko inne poza miłością. Każdy jest naczyniem, sensu stricto – miłości. A naczynie, żeby coś zawierało, trzeba napełnić. Miłością rzecz jasna, bo to wartość nadrzędna, szczęście, radość, zdrowie, taniec, muzyka, śpiew i co tam dusza podpowie w jednym.

Po co dawać miłość tu i teraz? Bo jak się już ją odkryje we własnym sercu, to aż się ona sama prosi o dawanie. Nie ma tu magii, nie ma doktryn, nie ma obłudy i systemu, jest po prostu miłość i aż miłość. A obiektów do obdarowania cała masa, różnego autoramentu. Co kto zapragnie, do wyboru. Ale bez oczekiwań kochani. Bez oczekiwań!

PS. A co miłością nie jest i jakie w istocie to coś jest, wiecie doskonale sami, wiem i ja.

ostatnie z oświecenie

myśli utracone

Myśli utracone

Dziwna sprawa z tymi myślami, ale jeśli się z nimi utożsamiasz, wówczas
krótko i na temat

Krótko na temat

To ty ustalasz co jakie jest – nikt inny. Ty określasz ramy
po co nam wiara

Po co nam wiara

Temat “po co nam wiara?”, “pzym jest wiara?”, “po to jest wiara?”
Jak przestać narzekać?

Jak przestać narzekać?

Jak przestać narzekać? Bo przecież wszyscy to robimy, bezzasadnie i niejako bezmyślnie.
Translate »
idź do góry