zawsze jest ich dwóch

Zawsze jest ich dwóch

w kwantowo/oświecenie/prawdziwie

Pisałem już wielokrotnie, że postrzegam mimo wszystko siebie jako dwie istoty. Jedna to niezależny byt EGO, który jest związany ze schematami i podświadomością, wykreowany przez innych w większości i nieustająco chcący być mną. Druga zaś to szlachetna i kochająca świadomość, poszukująca stale swego miejsca, gdyż wypierana z ciała przez EGO, jest nieustannie zmuszana do pertraktacji. Tak …

zawsze jest ich dwóch.

zawsze jest ich dwóchProszę się nie łudzić, ze komuś uda się w pełni oderwać od EGO. No niby paru gościom się udało, ale miejmyż trochę skromności. Dlatego z EGO trzeba żyć za pan brat. Napominać, przypominać, uczyć, popychać w kierunku i czasami opanowywać i cały czas tłumaczyć. Proszę zwrócić uwagę na słownictwo, nie tłumić, a opanowywać. Tłumienie Ego na nic się nie zda, gdyż nagromadzona furia zawsze wybucha. Ale opanować można.

Zatem mamy dwa w jednym. Słyszałem, że u nielicznych bywa więcej tzw. bytów, ale na tym się nie znam. Te dwa byty zawsze tworzą całość i niejako jeden bez drugiego istnieć nie może. To znaczy może istnieć EGO bez świadomości, ale to zombiaki :D. Poza tym moje ulubione i dowiedzione hasło to “jeśli w coś wierzysz to jest, jeśli nie to nie”, mówi wiele, jeśli nie wszystko. Zatem mamy dwa.

Pierwszy to bardzo popularne EGO, gdzie może błyszczy, gdzie może zwojuje. Tak. EGO to dosyć często niesubordynacja, bark hamulców i skłonność do złośliwości, a czasami i do przemocy, nieustannie puszące się i wiecznie walczące, ze wszystkim. BO JA. Świadomość zaś to my sami, szlachetni, miłujący, skłonni do poświęceń, twórczy, szanujący i zawsze biorący odpowiedzialność za swoje czyny, czego EGU nie można przypisać, bo ono zwykle chce się wymigać.

Nasze życie więc polega na nieustannej relacji mistrz uczeń i wiecznej, żmudnej pracy dozorcy, później kolegi, a na końcu szefa. Po drodze wydarza się życie, takie jak tych dwóch ustali świadomie czy nie. Albo agresywne, albo stonowane i opanowane, albo raj. Każdy może dokonać wyboru sam. Każdy, bez względu na okoliczności i obecny stan może się podźwignąć z każdej opresji.

Każdy jeden może swoje życie opanować i doprowadzić do porządku, może też je ubogacić, uszczęśliwić i nasycić miłością. Co kto woli. Można też pozostać w niskiej świadomości i utożsamić się z EGO. Ale tylko wówczas gdy nigdy nie zastanawialiśmy się świadomie, no i nie mamy kręgosłupa moralno–etyczno-energetycznego.

Jak w nauce zawsze potrzebny na poparcie jest dowód. Zatem i on. Kto z nas nie zwracał się do siebie w drugiej osobie? Rączka do góry. Kto nie tłumaczył sobie w głowie pewnych rzeczy? Kto nie modlił się do ducha świętego, kto nie mantrował, albo rozmawiał ze sobą po imieniu. Kto nie rozważał, jakby to była dyskusja i nie napominał siebie np. nie rób tego. I na KONIEC kto nie słyszy podszeptów intuicji. NO KTO? Rączka do góry. TY – to jesteś albo wojownikiem systemu, albo jednym z tych stworów serialu “GRIMM”

Możliwości nie mamy znów tak dużo i w sumie powinniśmy wybrać. Jedna droga gwarantuje nam rozwój i zmiany, druga zaś co najmniej napyta nam wrogów, przeciwników i nieustanną walkę. Zatem jeśli chcesz żyć w pokoju i spokoju, jeśli w ogóle nie w raju, musisz rozpatrzyć dwie pozostałe opcje, opanowanie lub pełną bezwarunkową miłość. Wówczas masz jakąkolwiek szansę na życie, ludzkie życie.

PS. Z kolei mój Kalolek ma ulubiony dosyć fajny slogan “na dwoje babka wróżyła”, czyli “raz tak, raz śmiak”.

_________
#MistrziUczen