Gust chłamem podszyty

Gust chłamem podszyty

w polsko/prawdziwie

Gust chłamem podszyty. Miałem dzisiaj bardzo miłą wizytę szalenie sympatycznej dziewczyny ze Szwecji. Otóż siedząc przy kawie rozmawialiśmy na temat Polski i wrażeń z przyjazdu do niej. I jakież było moje nie tyle zdziwienie co trwoga, że kraj nasz jest przez gości postrzegany jako odrażająco brzydki, zaniedbany i ubogi.

Gust chłamem podszyty

Gust chłamem podszyty

Otóż jestem człowiekiem sztuki i znawcą kultury. Dbam o piękno, i dochodzę do podobnych wniosków, z przykrością stwierdzając, że otacza nas bylejakość i brzydota.

Wynika to bezpośrednio z braku zapotrzebowania na piękno i porządek. A mam na myśli władze gminne, miejskie i państwowe. Niejednokrotnie jest to także wynikiem złodziejstwa, sprzeniewierzenia i manipulacji publicznymi pieniędzmi, ale w dużej mierze wynika bezpośrednio z prostoty i braku kultury wyższej rządzących decydentów.

Otóż my Polacy mamy się czym pochwalić nie tylko w starej europie. Polscy projektanci przodują … w świecie, ale w Polsce już nie. W kraju dobry projektant, wizjoner i designer klepie biedę, bo nie należy do mainstreamowej agencji reklamowej. Nie ma pleców, koneksji, ma tylko talent i wyobrażenie. A jego wnikliwej wizji nikt nie rozumie, bo jak ma zrozumieć piękno, czy dobry smak ktoś, komu słoma z butów wystaje. On sztukę zna w najlepszym razie z muzeum regionalnego.

Dla takiego a takiego dyletanta, który projektuje logo urzędu bądź swój exlibris, co gorsza własnym sumptem i pomysłem w biurokratycznym laptopie. Delikwent nic nie znaczy „forma przemysłowa”, czy „projektowanie druków akcydensowych”, a całość zrozumienia kończy hasłem „podoba mi się, może być”.

Dla urzędasów to mało znaczące i trywialne wzornictwo, każdy tak potrafi, więc tworzą to domorośli „graficy komputerowi” na pożal się Boże poziomie. I tak mamy zewsząd otaczające nas druki, nieczytelne, niedopracowane, z błędami, w komunistycznych szarych kolorach, wiejących spuścizną po przeszłych dziejach. Zewsząd owiewa nas szarość, brak formy i czytelności.

  1. Kwitek na list polecony, z miejscem na wpis co kot napłakał i wymagający sokolego wzroku i wysokiego IQ.
  2. Pozostałe formularze pocztowe, których absurdalne zwroty są rodem z filmów Barei.
  3. Formularz PIT, który każdy z nas miał przyjemność zlecać do wypełnienia. Wypełnić samodzielnie trudno, bo szare pola i pokręcone opisy zrozumiałe są tylko księgowym i tylko z urzędu skarbowego.
  4. Wszystkie pozostałe formularze biurowe, z których większość napisana i powielona jest przez wtórnych analfabetów bez umiejętności manualnych.
  5. Elementarz szkolny, którego kolorystyka jest rodem cyrku, a na dodatek chaotyczna i upstrzona nienaturalnie uśmiechniętymi gębami.
  6. Całe stosy druczków, druków i dokumentów, które ze sobą nosimy. A których oko grafika i projektanta nie widziało, bo widzieć nie mogło.
  7. Tak istotne i ważne karty do głosowania, które swą nieczytelnością i niezrozumiałością zadziwiły cały współczesny świat.
  8. Oznaczenie dróg i autostrad to już swoiste kuriozum i zagadka rodem z poszukiwaczy skarbu.
  9. Wygląd dróg, całych ulic i przedmieść, może przyprawić o apopleksję. W kontrofensywie do tego żenującego wyglądu, staja się biurowce i budynki użyteczności publicznej. Tak jakby to one stanowiły o naszej wartości, a nie cała reszta miasta.
  10. Na koniec całe osiedla pozbawione zaplecza komunikacyjnego, infrastruktury oraz rozwiązań architektonicznych, jak biblijna wieża Babel, która Bóg wie gdzie stała.

Do tych szczegółów w całym cywilizowanym świecie przywiązuje się baczną uwagę. To co jest dla ludzi, musi być zrozumiałe i czytelne, musi służyć ludziom. W naszej rzeczywistości nieczytelność i niezrozumiałość okazuje się być zaletą. Państwo totalitarne może za niezrozumienie karać, nie ponosząc jednocześnie odpowiedzialności. Urzędnicy, a raczej nepotyczny elektorat, nie ma pojęcia o ocenie designu, o czytelności i tym bardziej zrozumiałości dokumentów.

Pławią się w mowie poprawności politycznej zapominając komu tak naprawdę służą i kto tak naprawdę to wszystko finansuje. Biurokracja nie widzi potrzeby poprawności, czytelności formy i elegancji, cierpi na tym całe państwo, my wszyscy. Samozwańczy przodownicy poszli krok dalej tworząc niezidentyfikowane znaki, logo i emblematy. Chełpiąc się tym i nie bacząc na znikomą czytelności, brak elegancji i dobrego smaku, przykładowa sprężyna jako znak Polski.

Z elegancją jak z policją, nigdy jej nie ma tam, gdzie jest najbardziej potrzebna. Do elegancji i dobrego smaku, a co za tym idzie wzorcowego designu trzeba dojrzeć. Trzeba dostrzec, że to właśnie, ta czytelność, ta wyszukana forma, powoduje, że życie jest łatwiejsze. Jest piękniejsze i co za tym idzie przyjemne. To właśnie szczegóły są ważne, bo z nich składa się świat. Reguły estetyki zostały stworzone dla ludzi, dla lepszej czytelności i zrozumiałości, łamanie tych zasad prowadzi do prawdziwej anarchii.

Gust chłamem podszyty – Podsumowanie:

W brzydkim, zaniedbanym świecie, żyje się gorzej niż w czystym, uporządkowanym. Tam gdzie drogowskaz jest drogowskazem, a znak ukazuje informację. Gdzie pasy na ulicach i na poboczu jasno wskazują w nocy drogę do celu. Posłuchajmy wreszcie dobrych projektantów i designerów. Ich wiedza i wrażliwość to skarb, to oni sprawiają, że rzeczy są piękne a życie łatwiejsze. Wraz z ich pracą świat pięknieje.

PS. Życie projektanta to ciągła walka – walka przeciw brzydocie.

_____
#Gust