Najtrudniej poznać samego siebie

Jak by mi się tak chciało

Jak by mi się tak chciało, jak mi się nie chce

w prawdziwie/świadomie/zdrowotnie

Jak by mi się tak chciało, jak mi się nie chce. Co tu dużo mówić, chcieć czy nie chcieć, oto jest pytanie? I tak w istocie jest. Ale głębiej zajrzeć, to niechcenie to strach jest. Strach przed nieznanym, niezrozumiałym, niepojętym. I tak sami skazujemy się na stagnację, alienację i wycofanie. Tym samym tracimy oparcie społeczne, czyli przynależność. I to utrata na poziomie pierwotnym, bo stadnym. Większość rozbija się o to chcenie, bo trzeba chcieć żyć, aby to pojąć. Większość z nas /ja/ nie chcę żyć, bo zamiast cieszyć się życiem, każdym oddechem, radością każdego życia – kombinuję, jak by to było po mojemu. A i łeb pusty i głowa mała. Cóż my /ja tam mogę wiedzieć.

Jak by mi się tak chciałoJak by mi się tak chciało, jak mi się nie chce

Widzę natomiast wyraźnie, że wszystko co jest, a jest wszystko – muszę przyjąć, nawet ból, nawet cierpienie. Bo ono po coś się pojawia. Jest informacją. Ta niechęć, również po coś się pojawia. A jak ciało ma cokolwiek powiedzieć, jak nie przez niechęć, albo chęć, przez ból, albo brak bólu, przez chorobę, albo jej brak. No jak ma powiedzieć? I mówi! A my go wcale nie słuchamy. Nie koncentrujemy się na informacji, jej zrozumieniu i ewentualnym rozwiązaniu problemów, lecz stale i wciąż szukamy na zewnątrz. Cięgle do szczęścia coś nam potrzebne.

I tak żyjemy w pogoni za szczęściem, tkwiąc w przeszłości i przyszłości, wcale nie zauważając teraz. A przecież teraz jest wszystko, czego by sobie człowiek nie zamarzył to jest, a jak nie ma to można wymyślić, a raczej chodząc wokół tematu spowodować, że odpowiedź przyjdzie z Uniwersum. Nie zawsze musi się nam chcieć, ale gdy opróżnimy swój umysł, wyrzucimy myśli, życie samo popłynie, bo tak ma w zwyczaju. To tylko umysł ludzi sprowadza nas na manowce, naszym zdaniem, oceną, schematami, racją. A przecież co dla mnie racją, racją dla innego nie jest.

Jak by mi się tak chciało – Podsumowanie:

I to nasze zadanie. Wytworzyć w sobie taki stosunek do, by przyjąć, wszystko i absolutnie się nie sprzeciwiać. Dlaczego? Bo każdy sprzeciw burzy tylko moje życie, wszak nikogo innego oprócz mnie w moim życiu nie ma. To ja ze sobą jestem 24 godziny na dobę. Bez przerwy. I to ja będąc szczęśliwy, mogę kochać. Tym samym wyrzucić ze swojego życia wszystko, co pod miłość nie podlega. Zatem chcenie jest istotne, bo trzeba chcieć żyć i kochać. Aby cokolwiek się wydarzyło w moim życiu, muszę chcieć.

PS. Z pustego i Salomon nie naleje, ani Chrystus nie zrobi wina. – August Witti

______
#Chec

najnowsze z prawdziwie

Bardzo fajne święta

Bardzo fajne święta

Bardzo fajne święta. Nie lubiłem świąt, no może za dzieciaka. Późniejsze świąteczne
TB o koronawirusie

TB o koronawirusie

TB o koronawirusie. Dziś felieton w oparciu o artykuł “Koronawirus według Totalnej
Translate »
idź do góry