Po co se dowalasz

Po co se dowalasz

w świadomie/oświecenie/prawdziwie

Po co se dowalasz człowieku? Zwierzęta i rośliny, a w zasadzie wszystko wokół nas, już dawno, a w zasadzie od zawsze jest tu i teraz. Tylko człowiek kombinuje, jak by tu, tu i teraz nie być. Wymyśla. A to jakieś tam czakry śmakry, a to znów oczyszczanie ciała, a to ustawienia systemowe, a to joga, ćwiczenia, bieganie, dieta. Zwariować idzie. I wszędzie kasa, kasa, kasa, bo aby być mistrzem trzeba wiedzieć. A gówno prawda. Nic nie trzeba. Trzeba tylko wyjść wyżej i już. Wszystkie info są tu i teraz, dookoła. Rozglądnąć się trzeba. Samemu. Nikt nic za ciebie nie załatwi. A jak już załatwi, to zapłacisz jak zwykle, jak za woły. Dzisiaj dosadna forma felietonu.

Po co se dowalasz

Po co se dowalasz?

Dobrze, że mam hodowlę kotów, bo se obserwuję i piszę. A kot co? Nie cierpi. Nawet jak se nogę uszkodzi, bądź urwie – nie cierpi. No bo nie myśli i tyle. Więc ty też nie myśl i tyle. I nie chodzi tu o bezmyślność jakąś i nie daj boże głupotę. Chodzi o niemyślenie o bzdurach i tyle.

Kot zmienia temat jak rękawiczki. A to poliże się po łapie, a to udaje greka, a to po dupie się poliże jak sytuacja jest napięta, a to po prostu spier… Bo co się będzie angażował. On ma swoje sprawy i tyle. Zero emocji. Widział ktoś kota zdenerwowanego?

Podobnie robią wszystkie bydlęta /zwierzęta/ i cała przyroda. Drzewo sobie szumi, trawa rośnie, nikt sobie emocjami nie zawraca głowy, bo i po co. A człowiek przeżywa, myśli, planuje, roztrząsa, przepracowuje, rozwodzi się myślowo nad wszystkim. Ale po co, tego nie wie nikt?

Człowiek wtłacza sobie do głowy, że musi to, czy tamto. I rozmyśla. A jak nie po jego myśli to cierpi. A zwyczajnie nie musi nic. No bo co by się stało jakby czegoś nie zrobił, co se umyśli? Nic. Tylko człowiek nurza się w przeszłości i przyszłości, jest pamiętliwy, bywa złośliwy i cały czas gada we świat, jak drzewiej mówili. A małpa nic.

Ponadto ciągle coś i ktoś jest winien. A to trudne dzieciństwo, a to w szkole nie szło, a to szef do dupy, a to życie nie takie, a to śmo, a to tamto. Zawsze jakieś wytłumaczenie własnego lenistwa. A drzewo nic. Tylko człowiek narzeka, brakuje mu czegoś, nie podoba się coś, bo chce inaczej. Jak inaczej, jak jest tak, jak jest? I po co inaczej, skoro jest dobrze?

A w ogóle to dlaczego ma być po twojemu, a nie np. mojemu? Po co to? Chyba żeby tylko się wkur…, bo wówczas ktoś jest winny. A w ogóle co to ta wina jest? Psa to nie obchodzi. Jebło to jebło, po co drążyć? Pies zrobi co prawda głupią minę jak zbroi. Ale on nie wie, że zbroił. Ma wyjebane. Jak mu powiesz spacer, to biegnie jak wariat, wesoło, radośnie, chociaż 5 min. temu był zawstydzony.

Konkluzja:

I właśnie o to słowo i tą postawę chodzi. Za nadto własne życie bierzemy na serio, a powinniśmy mieć wyjebane na wszystko, co nam się nie podoba. Powinniśmy bawić się życiem. Jak się coś w nim podoba i jest fajne, to rozwijać na maksa. Jak sprawia radochę to kultywować, budować, bo można i się chce. A reszta to wyjebane i gdzieś głęboko w d…

Głową muru nie przebijesz. Jak nie masz na coś wpływu, to choćbyś 100 lat darł ryja i się pieklił, to nic nie da i nie będzie. A wściekanie się i złość tylko tobie szkodzi. Później choroba, ból, cierpienie. Jakby nie można było się pogodzić i zaakceptować wszystkiego od razu. Ot i cały jest ambaras. Po co ci kuźwa ta racja, jak ona nie ma nic wspólnego ze świadomością. Po co ci to?

PS. Po co se dowalasz – miej wyjebane. Z pewnością wówczas nie będziesz cierpiał, bo i z czego. – August Witti

Hits: 316