Świadoma medytacja światłem

Świadoma medytacja światłem

w bez kategorii

Świadoma medytacja światłem

Medytacja z łac. meditatio to zagłębianie się w myślach, rozważanie, ale też stan bez myśli. To praktyka ćwiczeniu umysłu aby osiągnąć odmienny stan świadomości /poszerzony/, w celu wykorzystania go dalej lub po prostu zagłębienie się w nicość. Medytacja znana i praktykowana jest od zawsze, bo to również modlitwa.

Świadoma medytacja światłemŚwiadoma medytacja światłem – Technika:

Wyobraź sobie siebie otoczonego kulą białego światła lub czegoś innego, np. złotą kulą. Kula, która cię okrywa, rozgrzewa, rozprowadza w tobie MIŁOŚĆ. Jeśli twoja wyobraźnia szwankuje, opisz to sobie słowami. Niejako zbuduj wokół siebie słowny jej model. Tak też można. Wszystko można. Wyobraź sobie, że to uzdrawiające światło ta energia przelatuje, kręci się, wiruje wraz z twoim wnętrzem. Odwirowuje niejako toksyny z ciała, ale też ból i cierpienie psychiczne i emocjonalne, usuwa wszelki dyskomfort, dysharmonię, choroby i negatywne myśli. Wiem, wiem łatwo pisać, trudniej zrobić, ale nic bardziej mylnego. Bo żeby napisać trzeba było dojść, tak samo jak ty dochodzisz do tej wiedzy. Wszystko możesz zrobić w czasie jaki twoja podświadomość uważa za konieczny. Zatem jeden musi ćwiczyć, drugi nie.

Świadoma medytacja światłem – Obserwacja:

Gdy już osiągniesz ten stan, tego wirującego białego światła w medytacji, zaczniesz dysponować tą energią świata, pławisz się w niej i jej sile uzdrawiania. Praktykę możesz prowadzić świadomie, lub wprowadzić bajkowy klimat. Prosić o przyjście do ciebie np. pięciu mistrzów żywiołów, uzdrowicieli białego światła i takie tam. Wszystko co skutkuje jest dozwolone. Tak czy siak i tak to ty kreujesz, nikt inny. Pokusił bym się o stwierdzenie, że rozwój świadomości to oprócz szlachetności niesie uczłowieczenie, wydoroślenie, rozkwit wszystkiego. I nie ma co kombinować z lekarzami, szarlatanami, uzdrowicielami i doradcami. Sam się i tak uzdrawiasz, świadomie lub nie.

Świadoma medytacja światłem – Podsumowanie:

Generalnie wszystko co służy jest dozwolone, bo dlaczego nie. Im więcej włożysz w medytację wiary, tym lepiej działa, bo człowiek to potęga. Ale lepiej nie leć na Bali, do Szamana, bo cię tak uzdrowi, że już nigdy nie skorzystasz z żadnej pomocy ze strachu. To taki lekki pstryczek w nos. Zawsze bądź wdzięczny.

Im większy zrobisz z medytacji rytuał, z potrzeby serca oczywiście nie z nakazu, tym lepiej ta medytacja działa. Dlaczego? Bo angażujemy w nią większą świadomość. Odbiegliśmy jako ludzkość od rytuałów i ceremonii, i to nasza strata niepomierna, bowiem to ta ceremonia, ten rytuał działa i ukierunkowuje świadome działanie, a nie bzdurne klepanie jakichś tam wierszyków, modlitewek, hasełek i bajek. Ta ceremonia musi być w nas i nasza, byśmy osiągnęli w końcu zamierzony efekt. A ile to będzie trwało, to tym zajmuje się Pan Siergiej Łazariew.

PS. Świat się zmienia, rzekła Gienia – życząc wszystkim powodzenia.

Hits: 95